Gladiator
- dyskusja
[wróć]
Zacznijmy
od krytyki krytyki....
>Mozna
powiedziec, ze jesli chodzi o tzw. komercje, to bylem na to
>przygotowany
i dostalem to czego sie spodziewalem.
Skoro
M spodziewal sie komercji, i poszedl na nia do kina, to znaczy, ze chcial tylko
i wylacznie komercji, a wydawaloby sie, ze przeciez gardzi filmem w ktorym
‘walcza na miecze i nie tylko a posoka sie leje’. W jakim celu ten
znawca kina ambitnego udal sie na hollywodzka nedze. Odpowiedz jest prosta pan M
nie jest znawca – lubi proste kino, a stara sie uderzac w nute jakoby bylo
inaczej. Gdyby nawet zobaczyl ambitny film, to pewnie i tak by tego nie
zauwazyl. Gladiator sie nie spodobal, bo nie pasowal do trailera. Moglby
zawierac najglebsze mysli greckich filozofow a i tak bylby wylotowy. Czyli nie
jest wina ‘plytka’ opowiastka lecz fakt, iz jakakolwiek glebsza
tresc silono sie przekazac.
>A
tak... rezyser zaczal sie silic na jakas opowiastke, snuc jakies
>bajki
o odpowiedzialnosci, zaufaniu, milosci, ech. I doprowadzajace do
>irytacji
powtarzanie co sie danemu bohaterowi wydawalo w przeszlosci.
>Nie
ma co ukrywac -- nuda, film akcji w czasach starozytnosci ok, ale
>nie
tyle czasu i bez tego nuzacego pozowania.
Sprobujmy
polemizowac z ta sieczka, wypluta przez naszego recenzenta z agresja godna
gladiatora. Na przyklad ‘powtarzanie co sie danemu bohaterowi wydawalo w
przeszlosc’ – moim zdaniem doskonala okazja do zaprezentowania
talentu wokalnego Lizy Gerrard (ktory to watek pojawia sie wielokrotnie aby za
kazdym razem wywolac specyficzne drzenie w rdzeniu kregowym), i nie z
przeszlosci lecz z przyszlosci, widac, ze M nie uwazal na koncu filmu, podczas
gdy jest to jedna z najpiekniejszych i najbardziej pompatycznych scen smierci
glownego bohatera. Jesli chodzi o pozowanie to aktor zawsze jest pozerem, to
wobec tego, czego dotyczy zarzut? tego, ze postac grana przez Russela Crowa byla
pozerem? Watpie zwazywysz na to co powiedzial w ostatniej scenie Maximus.
>Co
do oprawy od strony technicznej -- wydluzane sekwencje w scenach
>bitewnych
robia wrazenie /choc pod koniec filmu juz duzo mniejsze/,
>W
bitwach w Gladiatorze momentami mozna sie pogubic co wlasciwie jest grane.
Gdzie
ty masz czlowieku pod koniec filmu sceny bitewne? I jakich bitwach, byla tylko
jedna bitwa i sceny walki, ktorych realizacja techniczna nie byla taka sama jak
w teaserze.
>Przypomina
mi to moje pierwszego kroki z Picture Publisherem, gdzie co
>zdjecie
to staralem sie upchnac jakis _efekt_. Bo bedzie czad. Nie
>wiedziec
czemu rezyser pozwolil na takie faszerowanie efektami
Tygrysy
byly miejscami nienaturalne (te komputerowe of course). Wiadomo, ze chodzilo o
prawdziwe tygrysy – mozna sie przyczepic. Natomiast chmury, wjazd do Rzymu
i ‘widzenia’ doskonale komponuja sie z przejmujacym, aczkolwiek na
pewno nie celtyckim (jak to ktos napisal na grupie) wokalem pani z dead can
dance. Te ostatnie mają wygladac nienaturalnie, bo odnosza sie do przezyc
mistycznych.
>W
Gladiatorze bylo widac, ze do prezentacji Rzymu takze sie przykladano, >efekt
niezly, ale to nie to, nie to. Kiepskie swiadectwo braku kunsztu, >artyzmu,
komputer moze wykreowac Koloseum, ale brak wizji to juz problem >czlowieka
Symboliczna
szarowka ironizujaca slowa siostry Kommodusa, mowiacej o Rzymie jako wizji,
kojarzaca sie w efekcie bardziej (plus symbole zapozyczone przez Hitlera) z
faszystowska armia niz z ‘rydwanami ognia’. Skojarzenia z ustrojem
totalitarnym utrzymywanym w tajemnicy przed tlumem za pomoca igrzysk, chleba i
wielkich generalow rzymskich. To sa moje skojarzenia. A pan M co ma do
powiedzenia: ‘efekt niezly’ a ‘zaraz obok mowi o kiepskim
swiadectwie braku kunsztu, artyzmu’. Czyli typowe dla niedorobionych
grafomanow popadanie w skrajnosci!!
Arek
popiera wypowiedz poprzedniego pana.
>Dotąd
w całości się zgadzam.
>I
to mnie właśnie przeraża. Film kicha, a bije rekordy oglądalności.
I
na tym sie konczy jego wypowiedz. I to wlasnie mnie przeraza.
A
teraz ktos z kim ja sie zgadzam.
>To
nie ma znaczenia . Jesli film jest dobry zawsze sie znajdzie duzo
>prawdziwych
znawcow ( elyta ) ktorzy beda krytykowac.
>Ludzie
chca byc oryginalni. Who
cares anyways ?
>Piotr
Marecki
Ale
Arek (wolalby przy tej okazji mniej osobisty zwrot)
>Kto
tu chce być oryginalny to widać po Twoim plugastwie:
>"Who cares anyways?"
‘Plugastwie’
brzmi infantylnie i na pewno nie adekwatnie, znacznie gorzej niz
‘anyways’. Tak w ogole twoim grzechem nie jest uderzanie w osobe
lecz uderzanie w cokolwiek chamskimi zwrotami bez pokrycia. Zastanow sie nad
tym.
>A
co do filmu to bez jaj człowieku. Każdy podał konkretne zarzuty wobec
>niego i 1`najczęściej powtarzający się to kompletny brak jakiejś
>wciągającej opowieści w tym filmie. Tylko łubudubu i łubudubu.
>A
może masz inne zdanie w tym względzie ??
Chwila
przed chwila ktos krytykowal Gladiatora za to, ze za malo bylo lubudu a za duzu
nuzacych historii..etc. Konkretne zarzuty? Czlowieku bez jaj :)! Gdzie one sa?
Czytam
dalej i widze, ze zauwazyla to Anna.
>a
mnie sie wydawalo, ze rozpoczynajacy watek "MACIAS" wlasnie zaskoczony
>byl faktem, ze fabula jest.
Niestety
MACIAS nie zrozumial wypowiedzi Anny. Niech sie domysli dlaczego.
>Dokladnie.
Tyle ze bylem negatywnie zaskoczony, bo ta "fabula" jest
>sztucznie
rozciagnieta.
Kamila
dotyka waznego watku – indywidualnych preferencji
>gdyby
jeszcze ktros inny, a nie russel crowe, ktorego szczerzez nie
>znosze,
gral glowna role, to byloby w ogole super.
>rozbawilo
mnie, ze ktos z grupowiczow porownal bitwe w germanii do tej
>z
TPM - moze wielbicielom SW juz sie wszystko z nimi kojarzy... :)
Wlasnie
tak to jest. Freud powiedzialby, ze glodny dla zaspokojenia uwierzy w kazda
wizje. Tylko dlaczego nie podobal sie ten charakterystyczny swist. Na miejscu
fana cieszylby sie jak dziecko widzac Ewoka przychodzacego z odsiecza rannemu
generalowi. Jakby nie bylo w Forrescie Gumpie rowniez byly SW sceny walki, co na
pewno nie obnizylo jego walorow.
Dalej
kilka postow off-main-topic....
Są
również teksty Al’a z ktorym generalnie sie zgadzam. Szczegolnie z
dluzszymi ktory pojawia sie pod koniec.
>Spadaj
AL. Jak się nauczysz rozmawiać bez porojonych
>osobistych
wycieczek to pogadamy.
>papatki
>Arek
Niestety
gust, jakim ktos jest obdarzony to jedna sprawa, a wypowiadanie sie obiektywne o
czyms inna. Jesli ktos miesza kwestie gustu z obiektywna rzeczywistoscia, to
zeby go naprostowac wycieczki osobiste sa konieczne.
Oto
jak powinny wygladac argumenty, dla tych ktorym sie wydaje, ze znaja znaczenie
tego slowa. Autorstwa
PvB by the way
>1.
Gra aktorska Russel'a Crowe'a - IMHO rewelacja oraz Connie Nielsen –
>jako Lucilla - boska
>2.
Muzyka - zaraz ide kupic soundtrack bo muzyka w tym filmie mnie >powalila.
>Czasami
nawet lepsza od obrazow, ktore miala dopelniac.
>3.
Gra aktorska aktorow drugoplanowych - Proximo - Oliver Reed, Marek
>Aureliusz - Richard Harris, gladiatorzy
>4.
Bardzo ciekawe krajobrazy i ujeca Rzymu - animacje Rzymu mi sie
>szczegolnie
podobaly.
>5.
Dobrze dobrana postac Kommodusa - Joaquin Phoenix
Wraz
ze ZStepienie zgadzam sie w 100 procentach.
Vincennes,
twoj post jest naprawde budujacy i rzeczowy. Szkoda, ze moj wlasny wypadl nieco
chamsko, ale nie potrafie trzymac adrenaliny na uwiezi. Zacytuje
>FILM
SPELNIA OCZEKIWANIA
Co
wiecej jest swietny!
Tak
stanowcza deklaracja pobudzila do walki przeciwnikow
>Przecież
to klasyczna SZMIRA i gdyby taka miała być klasyka dobrego
>
filmu to już czas by umierać. :((
Arku
naucz sie bawic w piaskownicy, tam kolokwialny jezyk i niewyszukana linia
myslenia wzbudza przynajmniej zainteresowanie. Zobacz wczesniej czym jest
argument.
Co
jest filmem kultowym?
>Mogę
Ci podać przykład klasycznie dobrego filmu np.
>Siedmiu
samurajów
>12
gniewnych ludzi
>pozdrawiam
>Arek
Cholera,
gdybym to wiedzial nigdy bym sie nie odwazyl na krytyke ciebi, TY, gniewny
czlowieku.
>Skoro
jedni mówią, że cudo, a inni tylko narzekają, to niewątpliwie mamy >do
czynienia z filmem kultowym.
>Dominik
Dobre
slowa, znam kilku ktorzy splaszczaja do bolu Matrixa. Staraja sie wzbudzic
zaineresowanie swoim nonkonformizmem. Gdy inni im odpowiadaja na zaczepki czuja
sie wazni. ZAWSZE jest kilku takich na grupie i ZAWSZE jest to jeden typ cynika
i malkontenta. Inny powod to chec bycia nadczlowiekiem. Dostrzegajac cos czego
nie widzi 50 tysiecy widzow, wydaje im sie ze awansuja go rangi mistrzow
intelektu. A oryginalnosc nie jest synonimem prawdy.
Nie
mowie, ze odnosi sie to do pana M, choc potencjalnie jest to mozliwe. Natomiast
Arek cierpi pewnie na oba syndromy. Jeden z jego listow w ktorym akapit tekstu
skwitowal „BZDURY” jest typowym przykladem wkladania kija w
mrowisko. Facet jak cie nie utulila wlasna matka albo dziewczyna to grupowicze
tego tez nie zrobia! Poza tym takie slowo wypowiedziane pod adresem czyjejs
wypowiedzi to wyraz dezaprobaty czyjegos intelektu. Obrazajac cie czynie to
swiadomie i publicznie, a nie maskuje wlasnych odczuc haslami z billboardu.
Ktos
tu mowil o zarzutach trafiajacych w idee a nie w osobe. Oto on:
>Właśnie
gnojki robiące takie filmy jak Gladiator i puszczające fałszywe >reklamy.
>Arek
Jesli
Ridley Scott jest jednym z tych gnojkow to twoje pustoglowie nie bedzie w stanie
wchlonac nic wiecej. Szanuj wzrok przynajmniej - mozesz z reka na sercu przerwac
czytanie. O tobie nic wiecej tutaj nie bedzie.
Zmienilem
zdanie, wszechwiedzacy a przede wszystkim czujacy za miliony Arek pisze:
>Jeśli
film mnie tak cholernie potrafi znużyć to jest to kicha.
>BTW:
czy na "waleczne Serce" tez
tak bluzgales?
>Nie
oglądałem go. Znaczy się widziałem początek i sobie odpuściłem bo
>mnie nie zainteresował.
Moze
powinienes pomyslec o jakiejs milej posadzie w L.A. – twoja praca
polegalaby tylko na mowieniu innym co jest dobre a co zle. Twierdzisz ze jesli
TY sie znuzyles filmem to jest to kicha. Niezly egocentryzm i brak poszanowania
alternatywnych punktow widzenia. Jesli inni mysla inaczej to maja spaczony gust
a wiec sa be. Jesli chodzi o Braveheart, to moj brat ktory czyta twoj shit z
ukosa – najchetniej zdefragowal by cie w Unrealu.
Jednego
tylko bym SOBIE zyczyl, abys mial na tyle inteligencji, zeby wziasc krytyke
swojej osoby do serca. Jesli nie grasz dla tlumu (moze to zazdrosc o tlum, film
gladiator osiagnal cos czego potrzebujesz, wiec jest be) i piszesz serio o
swoich odczuciach to jestes naprawde prymitywny. Jesli zas jestes na tyle
prymitywny, to przeciez i tak tego nie zrozumiesz. A wiec moje zyczenie odbije
sie echem od studni wiecznosci..To juz naprawde koniec na twoj temat.
Czytajac
dalsze posty zauwazylem, ze uaktywnil sie MACIAs. Powtarzal sie mowiac, ze
oczekiwal akcji a dostal opowiesc. Chcial pieknych kobiet, brutalnosci itd. A
dostal kontrast w rodzaju ‘sielsko anielskich obrazkow i chlopca pod
kopytami’. Po co ja o tym w ogole pisze?
To
co mnie osobiscie urzeklo w filmie to jego kompozycja z muzyka Zimmera i przede
wszystkim Lizy Gerrard. Proponuje wczuc sie w soundtrack, slychac gdzie konczy
LG a zaczyna Z. LG rzadzi w kazdym nagraniu. Wiecej mrocznych klimatow na
plytach dead can dance i solowej LG pt. the mirror pool.
Dalsze,
sensownie spisane argumenty przeciw:
>1.
Sceny walki sa malownicze, ale uwazam, ze szybkie sa dlatego, ze
>szkoda
bylo kaski na statystow.
Konkretnie
chodzi tutaj o statystow bioracych udzial w bitwie, walce, widownie? Wszystko
miga, bo taka technika zapisu zostala wybrana. Mnie osobiscie bardzo sie to
spodobalo, bo oddawalo chaos bitwy (tylko 20 klatek na sekudne przez co rwie sie
wizja). Podobny plus za walke w „Szeregowcu Ryanie”.
>2.
Czas dotarcia do Hiszpanii Maximusa jest troszeczke nierealy -
>amerykanski
Fakt.
>3.
Zdjecia Rzymu - zalosne. Spodziewalem sie podobnego widowiska jak
>odrestaurowany
Tytanik, a dostalem czarno-biala pocztowke z latajacymi
>golebiami.
Zalowali kaski na efekty ?
Dlaczego
sie nie zgadzam, pisalem wczesniej. Celowo wykorzystano efekt szarowki dla
podkreslenia pewnej warstwy filmu.
>4.
Gladiatorzy walczacy i ginacy za wolnosc Rzymu ? Przyznam nie
>zglebialem
historii, ale dla mnie to glupota. Przeciez to byli
>niewolnicy,
zniewoleni wlasnie przez Rzym.
Przeciez
oni stanowili rozrywke dla tlumu. Nie za bardzo rozumiem.
>5.
Koncowa scena na arenie - Maximus wypowiadajacy ostatnie zyczenie to
>kalka
z "Dnia Niepodleglosci" i "Wulkanu" - tylko dekoracje inne.
To
byl rozkaz nie zyczenie. Crowe gral ideal a to bylo podkreslenie tego faktu, ze
byl Maximusem. To wlasnie jedna z warstw filmu: rozmowa Lucilli z Kommodusem, w
ktorej widzi potege Rzymu jako idola, i rozmowa Aureliusza z Maximusem, w ktorym
idolem jest general a nie cesarz reprezentujacy Rzym. Maksimus jest kims kto nie
istnial i nie bedzie istnial.
Dalej
ktos sie wypowiada na temat kreacji Kommodusa – moim zdaniem doskonalej,
budzacej wspolczucie a pozniej antypatię. Przedstawia ona proces powstawania
potwora, motyw niemalze archetypowy, obecny w każdej literaturze światowej. I
na pewno nie byla to postac szablonowa.
>Mnie
akurat wynudzil niemilosiernie, wiec raczej dla aktora.
>>A
jednak dzieki
>>swojej
grze Phoenix uczynil z tej groteskowej postaci, tragiczna figure
>>mlodzienca
majacego wielkiego ojca lecz pozbawionego jego obecnosci,
>>mlodzienca
zdeprawowanego przez otoczenie pozwlajce mu na
wszystko
>>ze
strachu przed kara M.Aureliusza.
>Sorrki,
ale to zdanie dopowiadasz raczej dzieki znajomosci faktycznych
>wydarzen.
Film o tym nie mowi, wiec raczej nie powinienes przypisywac
>zaslug
tej produkcji, skoro takowych nie popelnila.
W
doskonalym monologu Kommodus wyjawia widzowi niezbedne informacje. W ogole jest
to jedna z lepszych scen (zabojstwo cesarza).
Dla
tych, ktorzy sa znudzeni:
>>A
swoja droga naprawde nie
>>
wyobrazam sobie jak na Gladiatorze mozna sie nudzic. Naprawde.
>
>Modlilem
sie, zeby nie zasnac.
Trzeba
bylo modlic sie na glos, na pewno bys nie zasnal. Kto wie, moze byc opuscil sale
kinowa z pamiatka na twarzy.
>>
Nie wierze, po prostu nie wierze.
>Trudno.
Moge dac Ci zaswiadczenie na pismie od osob, ktore musialy mnie
>regularnie
poszturchiwac w kinie. ;-)
Ja
bym ci delkiatnie zwrocil uwage, po czym przylal.
I
kwestia dziewic
>Czy
nikt nie zauwazyl, w jakim stopniu Scott rznal z Joanny D'arc?
>Wszystkie
te retrospecje, przebitki typu: ciemne chmury przewijajace sie
>w
przyspieszonym tempie na ciemnym niebie, i to jeszcze przy takiej
>muzyczke...
przeciez to jest 100%-owy
bessonizm.
Ridley
Scott nie musi rznac (chyba ze dla przyjemnosci), bo ma wlasny ugruntowany
dobrze styl. Np. Rzym to LA (albo NY) z Bladerunnera, zjawiska pogodowe to 1492
Conquest of Pardise. Jeśli chodzi o retrospekcje to w obu przypadkach byly to
wizje.
Podsumowujac,
pseudo-argumenty lub obelgi pod adresem Gladiatora swiadcza wylacznie o tym jak
niewiele zobaczyli w tym filmie jego przeciwnicy. Bynajmniej nie dlatego, ze nic
tam nie bylo, moze zupa byla slona, moze szkla mieli przydymione od pociagania
rytualnej fajki, a moze po prostu znalezli sie w niewlasciwym miejscu o
niewlasciwej porze.
Pozdrawiam
grupe!
Piotr
Lason
P.S
Film jest przede wszystkim o umieraniu, wladzy, honorze. Najlepsze sceny:
1.
Rozmowa Kommodusa z Aureliuszem, i zabojstwo tego ostatniego
2.
Maksimus przybywa do domu w Hiszpanii
3.
Rozmowa Kommodusa z Grachkusem w senacie
4.
Bajka, ktora Kommodus opowiada synowi Lucilli.
5.
Finalowa walka i smierc Maksimusa
Czy
zwolennicy Gladiatora maja inne propozycje?
[wróć]
Piotr
Lasoń vs grupowicze pl.rec.film
(ze
względu na ustawę o danych osobistych nie wymieniam z nazwiska :)

Text
& Design
Copyrights by Piotr
Lasoń
[Home
Page]
|