Jaki świat opisuje fizyka relatywistyczna? ver 4.0

Fizyka relatywistyczna - dyskusja

[wróć]

 

Podsumowanie IV

Tekst dodany III

Tekst oryginalny I

Aktualizacja II

I, II, II, IVI - kolejność pisania tekstów 

 

Podsumowanie

Jeśli przyjąć jako założenie, iż prędkość światła jest niezmienna i identyczna w każdym układzie inercjalnym, wówczas należy stworzyć teorię, która utrzymywała by stałość dodawania prędkości światła, przy ruchu źródła światła i obserwatora. Przekształcenie Galileusza zmienia postać równań Maxwella, które między innymi opisują zachowanie się światła. Dopiero propozycja Einsteina, opierająca się na przekształceniu Lorentza zachowuje, zgodnie z zasadą względności II postulat mówiący, iż prędkość światła jest niezmienna. Wynika z tego szereg pozornie absurdalnych wniosków (np. nic nie może poruszać się szybciej niż światło), ale też Szczególna Teoria Względności tłumaczy zjawiska rejestrowane empirycznie. Fizycy eksperymentujący z rozpędzaniem cząstek elementarnych zauważyli (patrz np. str. 369 Kittel "Mechanika") że mimo wzrostu przyłożonej siły pola elektrycznego cząstki nie dają się rozpędzić powyżej prędkości światła. Rośnie za to ich energia, w związku z czym dochodzimy do wniosku, że energia jest magazynowana w postaci wzrostu masy a nie wzrostu prędkości. Jest to zgodne z STW, podobnie jak wydłużenie czasu życia mionów w efekcie osiągania przez nich dużych prędkości. Skoro wnioski z założenia o niezmienności prędkości światła i przekształcenia Lorentza zgadzają się z doświadczeniem, należy przyjąć że i konstrukcja teorii i jej założenia są poprawne. Nie zmienia to faktu, że obecnie nie wiemy dlaczego założenie II jest prawem uniwersalnym. Einstein odważył się więc założyć coś, czego nie był w stanie udowodnić. 

Błąd, którym obarczałem STW, tak naprawdę leżał poza nią, w próbach uzasadnienia / wyjaśnienia II postulatu. Na przykład Richard Feynman, jeden z najbardziej znamienitych fizyków ubiegłego stulecia tak pisze w "Sześciu trudniejszych kawałkach". "Jeżeli bowim przekształcimy je [r. Maxwella] ich postać nie; dlatego zjawiska optyczne i elektryczne zachodzące w poruszającym się pojeździe kosmicznym powinny się różnić od tych samych zjawisk w pojeździe kosmicznym, który jest w spoczynku". Zastanawiałem się więc, po co ktoś miałby używać jakichkolwiek przekształceń jeśli źródło światła i obserwator nie poruszają się względem siebie. Nawet jeśli obserwować promień światła pochodzący z innego, poruszającego się układu inercjalnego i rejestrować zmianę jego parametrów, to w żaden sposób nie narusza zasady względności (przy braku dodatkowych założeń) a co za tym idzie nie wymusza zastosowania innych niż Galileuszowe przekształceń. 

Mylnie założyłem, że tego typu eksperyment myślowy miał jakiekolwiek znaczenie dla stworzenia STW (podobnie jak nie miał większego wpływu eksperyment Michelsona Morleya). Konkretnie zaś nie zgodziłem się z następującym rozumowaniem: równania Maxwella zmieniają postać w ruchu -> prędkość światła się zmienia -> nie powinna patrz zasada względności -> należy użyć przekształcenie Lorentza. Prędkość światła nie może się zmieniać nie dlatego, że zasada względności na to nie pozwala, ale dlatego, że przyjmujemy, iż jest to prawo fizyczne i jako prawo musi podlegać zasadzie względności. Einstein po prostu założył, bez dowodu, że światło nie zmienia prędkości mimo względnego ruchu obserwatora i źródła. Ponieważ równania Maxwella zmieniają postać, należało znaleźć taką konstrukcję która ją zachowuje i jest to właśnie STW. Najciekawsze jest jednak to, że Einstein założył właściwy postulat i zastosował właściwe przekształcenie mimo, że nie znał faktów empirycznych, które później okazały się potwierdzać STW. Jest to oznaka genialnej intuicji.

Szczególna Teoria Względności nie zgadza się z naszym intuicyjnym, a może lepiej powiedzieć zdrowo rozsądkowym obrazem rzeczywistości. Nie uważam, aby należało akceptować jakąkolwiek ideę, tylko ze względu na autorytet. Należy falsyfikować, sprawdzać i weryfikować. Wszystko to, co znajdziesz Czytelniku poniżej jest zapisem prób znalezienia błędu. Atakowałem ją z różnych stron, stosując przede wszystkim. Błędu nie znalazłem, lecz to co zyskałem, to doświadczenie w czymś, co nazwałbym "obrysowywaniem konturów teorii" którą można zwizualizować jako trójwymiarową bryłę. Dzięki temu, że poznałem STW od zewnątrz, przestała mnie zaskakiwać. Zrozumiałem również, że w jej powierzchni nie ma żadnych przerw, natomiast w jej wnętrzu znajduje się coś w rodzaju czarnej dziury - odpornej na nasza obserwację i logikę. 

Nie udało by mi się to, gdyby nie A. oraz W.K. którym dziękuję. Nie wykluczam jednak,  że istnieć może inny zestaw założeń (np. prędkość światła nie jest identyczna w układach inercjalnych i nie jest graniczna) i przekształceń, który również potwierdzi fakty doświadczalne, póki co nie ma jednak alternatywy dla STW.

 

„Prawdziwa siła rozumienia polega na tym, żeby nie dopuścić do skrępowania naszej wiedzy przez to, czego nie wiemy” Ralph Emerson

 

Tekst dodany

Poniżej znajduje się podsumowanie odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego Szczególna Teoria Względności (STW) jest błędna?” i wszelkich dyskusji z tym związanych, w których miałem przyjemność brać udział (podkreślam, że chodzi mi o STW, a nie Ogólną Teorię Względności)

Na początek, w największym skrócie, przedstawię tok rozumowania w STW i schemat mojego wywodu. 1. Prawa fizyczne są stałe i uniwersalne - niezależne od innych czynników np. prędkości. To mniej więcej mówi nam zasada względności, czyli pierwszy postulat (założenie) STW. 2. Równania Maxwella opisujące światło są prawem fizycznym a więc prędkość światła jest stała, niezależna od przyjmowanego, inercjalnego układu odniesienia. 3. W ten sposób dochodzimy do drugiego postulatu STW. 4. Określone przekształcenia (Lorentza) pozwalają zachować stałą prędkość światła, nawet jeśli źródło się porusza. 5. Powoduje to szereg „anomalii” – dylatacji czasu, długości, masy. 6. Anomalią wartą uwagi jest przyjęcie prędkości światła jako granicznej. Nie uważam, aby poprawne było przejście z 1 do 3 było poprawne, czyli wysnucie II postulatu z I. Nie widzę uzasadnienia dla przyjęcia jako postulatu niezmiennej prędkości światła, w związku z czym nie zgadzam się również z całą resztą, czyli na przykład z tym że prędkość światła jest graniczna oraz, że w historii związanej z paradoksem bliźniąt, to które wróci będzie młodsze od pozostającego na Ziemi. Jednocześnie uznaję za wielki kunszt sformułowanie teorii, która utrzymywałaby niezmienną prędkość światłą.

Musimy wiedzieć o dwóch sprawach: równaniach Maxwella przedstawiających cztery podstawowe prawa fali elektromagnetycznej (którą jest również światło) oraz o zasadzie względności, która głosi, że we wszystkich układach inercjalnych (poruszających się względem siebie ruchem jednostajnym) prawa fizyki są identyczne. Przyznając równaniom Maxwella status prawa fizycznego mówimy, że są uniwersalne – zawsze prawdziwe i niezmienne. Zauważmy, że już w tym stwierdzeniu zawiera się założenie, że wszystkie cechy światła są niezmienne – w tym również prędkość. Zgodnie z zasadą względności we wszystkich układach równania te powinny być identyczne. Tymczasem okazuje się, że klasyczne przekształcenie Galileusza zmienia ich postać. Jeśli bowiem mija nas promień światła wysłany z szybko poruszającego się pojazdu – jego prędkość powinna wynosić C + V - prędkość pojazdu względem nas. Z założenia tak nie może być, bo „przecież” równania Maxwella nie mogą zmieniać postaci. Einstein (naprawdę sprytnie) rozwiązał ten problem postulując (drugi obok zasady względności postulat STW), że prędkość światła jest niezmienna, niezależna od prędkości źródła i obserwatora. Tzw. przekształcenie Lorentza co zrodziło szereg „dziwnych” zjawisk ujawniających się przy dużych prędkościach – dylatacjach czasu, długości. Okazało się, że dla zachowania sensu nowego przekształcenia prędkość światła musi być maksymalna w przyrodzie. Tak więc to, z czym się nie zgadzam bo nie rozumiem lub nie znam przyczyn, postulat iż światło ma w każdym układzie inercjalnym tę samą prędkość, nie zostało udowodnione. Natomiast zostało to jakby wywiedzione z postulatu zasady względności i to właśnie przejście uważam za błędne logicznie (patrz niżej).

Wykorzystując złożony trik matematyczny Einstein pokazał, jak byłoby możliwe aby równania Maxwella były zawsze identyczne, ale nie pokazał, że faktycznie muszą być identyczne. Wnioski płynące z hipotetycznego założenia (czyli postulatu) są bezwartościowe pod względem logicznym.

Na czym więc polega błąd w zastosowaniu zasady względności do pokazania, że c=const w każdym inercjalnym układzie odniesienia? Stosując jakiekolwiek przekształcenie (Lorentza czy Galileusza) zakładamy, że w teorii lub praktyce dokonujemy porównania dwóch układów. Na przykład układu obserwatora w szybko poruszającej się rakiecie i promienia światła pochodzącego z układu Ziemi. Z zasady względności wynika, że dokonując pomiaru zmiennych fizycznych w rakiecie i na Ziemi otrzymujemy te same wartości – np. tę samą prędkość światła, tak abyśmy nie mogli orzec, że się poruszamy, o ile nie wyjrzymy na zewnątrz. Obserwując promień światła pochodzący z Ziemi, wyglądamy na zewnątrz i zasada względności wcale nie zabrania nam stwierdzenia, że jesteśmy w ruchu, gdyż promień światła zachowuje się inaczej, na przykład ma inną prędkość (w kontekście matematyki stwierdzamy, że równania Maxwella uległy zmianie). Cóż w tym dziwnego i niezgodnego z tą podstawową zasadą fizyki? Mimo to wykorzystuje się ją dla pokazania, że w klasycznym obrazie świata coś jest nie tak jak być powinno, ponieważ tradycyjne podejście łamie zasadę względności. W ten sposób nie mierzymy prędkości bezwzględnej np. w odniesieniu do eteru lecz rejestrujemy prędkość względną.

Prędkość światła może być stała i graniczna, ale nie wynika to z teoretycznego podejścia STW, które nieprawidłowo wykorzystuje zasadę względność w celu pokazania domniemanego błędu – problemu, którego rozwiązanie zabrania przekraczania prędkości światła. Jak wiadomo z logiki, z prawdy musi wynikać prawda, natomiast z fałszu może wynikać prawda lub fałsz.

I na koniec...Doświadczenie Michelsona i Morleya dotyczyło kwestii eteru, a nie dziwnych właściwości światła – w zasadzie w dyskusjach nad STW można to doświadczenie pominąć, gdyż i tak nic nie wnosi, oprócz tego, że światło nie potrzebuje ośrodka by mogło się rozchodzić (a przestrzeń?) Było przesłanką (o ile w ogóle!) dla Einsteina a nie potwierdzeniem STW. Być może prawdą jest to, co powiedział pewien fizyk, że teorię względności rozumie niewiele osób. Jej zrozumienie wiąże się bowiem z zauważeniem błędów i w konsekwencji z jej zanegowaniem.

Sądzę, że nie poznaliśmy prawdziwych praw fizycznych, a wszystko co wiemy zależy od kontekstu obserwacji i nie jest uniwersalne. Jest to po prostu opis tego jak coś wygląda, że działa a nie dlaczego naprawdę działa. Być może istnieje tylko jedno prawo fizyczne, którego jeszcze nie znamy, zawsze uniwersalne, a te znane nam podlegają modyfikacjom ze strony wielu czynników. Skoro prędkość światła jest stała, to dlaczego zależy od ośrodka w którym światło to się przemieszcza? I jeszcze jedno - bliźniak powracający z kosmosu będzie w tym samym wieku co ten, który pozostał na Ziemi. W końcu różni ich jedynie fakt, że ten będący w kosmosie wystartował z Ziemi, a więc przez chwilę znajdował się w układzie przyspieszającym. Później, czyli przez całą wędrówkę w kosmosie bliźniacy poruszają się względem siebie tym samym ruchem jednostajnym.

 

Tekst oryginalny

Postaram się wykazać, że fizyka relatywistyczna nie opisuje rzeczywistości takiej jaką faktycznie jest, lecz jaką my ją widzimy. Ten szczególny opis proponowany przez fizykę opartą o szczególną teorię względności proponuję zaliczyć do kategorii fizyki obserwatora, gdyż samo jego istnienie i ograniczenie metod pomiaru wypacza obraz realny. „Fizyka obserwowalna” jest wynikiem podążania za złudzeniem poznawczym polegającym na postrzeganiu właściwości świata fizycznego przez pryzmat obserwatora. Drugim zarzutem w stosunku to szczególnej teorii względności jest jej tautologiczność - udwowadnia się w niej to, że żaden obiekt materialny nie może poruszać się szybciej niż światło, wcześniej zakładając, że prędkość światła jest maksymalna. Czy jest to kolejna błędna teoria spiskowa, faktyczny spisek naukowców bądź rządu hamującego rozwój oficjalnej nauki czy też efekt złudzenia poznawczego, któremu uległ Einstein a później jego kontynuatorzy?

Zacznijmy od podstaw szczególnej teorii względności. Postulat II mówi, że „prędkość światła w próżni jest jednakowa we wszystkich kierunkach i w dowolnym obszarze danego inercjalnego układu odniesienia i jednakowa dla wszystkich inercjalnych układów odniesienia” – czyli zgodnie z tym postulatem wysiłki zmierzające w kierunku zwiększenie prędkości światłą poprzez np. umieszczenie źródła światła na pokładzie szybko poruszającego się statku kosmicznego spełzłyby na niczym – zarówno prędkość światła obserwowana z pokładu statku, jak i z Ziemi wyniosłaby około 300 tys. km/s. Postulat II mówi, że prędkość światła nie zależy od źródła.

Proszę wyobrazić sobie następujący eksperyment, dla uproszczenia rozgrywający się w jednowymiarowym wszechświecie. Mamy do dyspozycji dwie rakiety poruszające się ruchem jednostajnym po osi X z identyczną prędkością 100 tys. km/s. Obie mkną w tym samym kierunku, a oddalone są od siebie o 300 tys. km (odległość jaką pokonuje światło w przeciągu 1 sekundy). Na pokładzie pierwszej z tych rakiety (z przodu względem kierunku ruchu) zainstalowane zostało urządzenie powodujące autodestrukcję w momencie gdy do rakiety dotrze impuls świetlny wysłany z rakiety ją goniącej. Drugim układem inercjalnym będzie nieruchomy obserwator B. Historia jest następująca. Gdy druga z rakiet mija obserwatora, w tym samym momencie wysyła impuls świetlny do rakiety z przodu. Zależnie od wyboru układu inercjalnego możliwe są dwa opisy zdarzenia kończącego się eksplozją rakiety. Dla bezpieczeństwa umieszczamy obserwatora A w rakiecie wysyłającej impuls świetlny. Dokładnie w momencie mijania nieruchomego obserwatora B z rakiety wysyłany jest do przodu impuls świetlny, (wówczas rakieta z przodu znajduje się 300 tys km od obserwatora nieruchomego). Patrząc z punktu widzenia rakiet - impuls dociera do rakiety z przodu po 1 sekundzie ponieważ odległość między rakietami wynosi 300 tys. km. W jakiej odległości od obserwatora nieruchomego znajduje się rakieta w momencie eksplozji? (Teraz przechodzimy do układu obserwatora). Skoro mija 1 sekunda a rakiety poruszają się z prędkością 100 tys. km/s łatwo obliczyć, że eksplozja następuje w odległości 400 tys. km od nieruchomego obserwatora B. Czyli w ciągu 1 sekundy impuls świetlny przebył 400 tys. km. Na przebycie takiej odległości impuls potrzebowałby 1,3 sekundy, a przecież minęła tylko jedna sekunda. Namacalny dowód (w naszym eksperymencie myślowym :), jakim są szczątki rakiety świadczy o tym, że impuls poruszał się z prędkością 400 tys. km/s co wyraźnie gwałci II postulat teorii względności.

Rachunki teorii względności są tak zbudowane, aby omijać ten paradoks. Wyjaśnia się go w ten sposób, że czas na zegarach znajdujących się w rakiecie zwolnił – tak więc przeliczając 1 sekundę z układu odniesienia rakiety na czas z układu odniesienia nieruchomego obserwatora otrzymujemy 1,3 sekundy. Nie dajmy się nabrać! Motyw ze zwalnianiem czasu jest złudzeniem, co wykaże następny eksperyment mentalny. Czas nie zwalnia, to nam się wydaje że zwolnił ponieważ obserwujemy jego upływ przy pomocy światła, które jak wiemy (i jest to pewne) nie rozchodzi się z nieskończoną prędkością.

Wyobraźmy sobie, że od obserwatora X oddala się Y z prędkością 1 m/s. Na Y jest zainstalowany zegar odmierzający sekundowymi impulsami czas. Załóżmy, dla uproszczenia, że impulsy te podróżują w przestrzeni z prędkością 1 m/s. Impulsy podróżujące z Y są zliczane przez X, który na ich podstawie ocenia upływ czasu na pojeździe Y. Każdy z impulsów wysyłanych przez Y będzie opóźniany wobec poprzedniego o czas w którym impuls przebędzie drogę którą Y pokona w czasie jednej sekundy. Pierwszy impuls przebędzie w kierunku X 1m plus drogę którą pokona Y pomiędzy wysyłaniem impulsów. Jeśli Y podróżuje z prędkością 1 m/s wówczas w ciągu sekundy przebędzie on 1 metr. Tak więc odstęp pomiędzy impulsami będzie wynosił 2 metry, co znaczy, że zegar Y będzie się późnił dla obserwatora X dwukrotnie. Przykład można przełożyć na prędkości: światła dla impulsów wysyłanych i podświetlne dla prędkości układu Y względem X. Efekt dla światła nosi nazwę efektu przesunięcia w kierunku czerwieni, zaś dla dźwięku efekt Dopplera.

Na przedstawionym powyżej złudzeniu! opiera się tak popularny w fizyce relatywistycznej efekt bliźniąt. Jedno wyrusza w kosmos z dużą prędkością, drugie pozostaje na Ziemi. Nie tylko dominuje, ale wręcz obowiązuje przekonanie, że bliźniak na Ziemi postarzeje się bardziej niż jego druga połowa w kosmosie. Tak naprawdę efekt bliźniaka jest takim samym złudzeniem jak efekt Dopplera. Bliźniak wracający po podróży podśwetlnej na Ziemię będzie w tym samym wieku co jego „druga połowa”. W czasie, gdy będzie się oddalał od obserwatora na Ziemi wydawać się będzie, że jego zegar będzie „tykał” wolniej – wolniej będą przebiegały wszystkie procesy biologiczne brata. Złudzenie zniesie się podczas podróży powrotnej, kiedy to jego zegar będzie tykał szybciej niż ziemski. Powód: Impulsy będą "doganiane" przez wysyłający je statek kosmiczny.  Brak efektu bliźniaka nazwałbym prawem zachowania czasu.  Zgodnie z przedstawionym błędem obiekty nie mogą się poruszać szybciej niż światło. Tak naprawdę jest to możliwe jednakże wówczas są ukryte dla obserwatora, który przecież dostrzega obiekty patrząc na odbite od nich światło.

Zwolennicy Szczególnej Teorii tłumaczą w pokrętny sposób paradoks bliźniąt polegający na tym, iż podczas podróży od Ziemi bliźniak w statku kosmicznym starzeje się wolniej z punktu widzenia bliźniaka na Ziemi, ale przecież gdyby obserwować sytuację w punktu widzenia bliźniaka w statku, to można powiedzieć, że to Ziemia się od niego oddala z dużą prędkością, a więc to mieszkańcy Ziemi powinni starzeć się wolniej. Jest to paradoks, bo w takim razie kto się starzeje wolniej - bliźniak na Ziemi, czy bliźniak w kosmosie? Zwolennicy TW mówią - bliźniak w kosmosie, gdyż tylko on odczuwa zmianę prędkości (przy starcie i przyspieszeniu rakiety) i w związku z tym może stwierdzić, że się porusza. Idąc tym (błędnym) tokiem rozumowania możemy powiedzieć, że oba układ różni tylko moment przyspieszenia, a więc to, że jeden się starzeje wolniej drugi szybciej spowodowane jest przez fakt przyspieszenia i zarejestrowania zmiany prędkości.

W Teorii Względności istnieje wyraźna luka - błąd powodujący przyjmowanie Dylatacji czasu, Dylatacji długości, Paradoksu bliźniąt za rzeczywistość. Aby go uniknąć należałoby oddzielić faktyczne zachowanie układu obserwowanego, od tego co jest przez nas obserwowane. Błąd obserwatora powoduje iluzje, którą praktycznie nie jesteśmy w stanie obejść. Wyobraźmy sobie, że obserwujemy rakietę, który oddala się od nas z pewną prędkością. Nie znając prędkości nie jesteśmy w stanie powiedzieć na ile dokładne są szacunki tempa zmian zachodzących na pokładzie rakiety, na ile dokładnie potrafimy określić długość rakiety i jej faktyczną odległość od nas. Potraktujmy to jako uzupełnienie Zasady Nieoznaczoności. Istnieje jednak zabieg, który w tym szczególnym przypadku umożliwi nam określenie prędkości. Jeśli na pokładzie rakiety umieścimy zegar odmierzający równe i określone przez nas odcinki czasu, wówczas obserwując jak odmierza je rakieta w ruchu możemy określić pozostałe jej parametry. Tak jednak nie możemy postąpić, gdy w obserwowanym układzie nie ma układu odniesienia, takiego jak wyskalowany przez nas zegar.

Ustalmy źródło kolejnej nieścisłości. Uważa się, że żaden obiekt materialny nie może osiągnąć prędkości światła, ani tym bardziej jej przekroczyć. Jest to faktycznie niemożliwe ale z bardziej trywialnego powodu niż przyrost masy. Wyobraźmy sobie, że samochód o maksymalnej prędkości 100 km/h pcha inny samochód. Oczywiście na początku obserwujemy przyspieszenie układu, które maleje wraz ze zbliżaniem się prędkości układu do granicznej dla samochodu pchającego. Innymi słowy chcąc pchnąć obiekt ponad prędkość światła musielibyśmy dysponować napędem wytwarzającym odrzut o prędkości nadświetlnej. To zaś jest w obecnej chwili niemożliwe, przecież fikcją są dzisiaj teoretycznie możliwe silniki fotonowe, lub żagle słoneczne; motywy chętnie wykorzystywane w literaturze science fiction.

 

Literatura: W.A.Ugarow „Szczególna teoria względności”, Feynman „Sześć trudniejszych kawałków”

 

Aktualizacja

 

1. Parę miesięcy po napisaniu tego tekstu wpadłem na pomysł, aby przejrzeć Internet w poszukiwaniu osób podobnie myślących. Okazało się, że takich ludzi jest sporo. W szczególności warto odwiedzić strony Autodynamics. Znaleźć tam można w pełni naukową i obiektywną alternatywę dla szczególnej teorii względności.

 

2. Ponadto istnieje wiele dowodów na to, że eksperymenty mające na celu udowodnienie teorii względności zostały sfałszowane lub niewłaściwie przeprowadzone. Tak więc najsilniejszy argument empiryczny (teorię potwierdzają fakty eksperymentalne) jest niepewny. Osoby powołujący się na eksperyment Hafele-Keating z użyciem zegarów atomowych należy odesłać do pani Dominy Spencer, która jako pierwsza wykazała fałszerstwo. 

 

3. Niespójność teorii. Jesteśmy w stanie stwierdzić prędkość ruchu jednostajnego bez kontaktu ze światem zewnętrznym. Co więcej, sama teoria względności dostarcza takiego narzędzia. Wystarczy, że zbadamy zależność siły popychającej pojazd i otrzymanego przyspieszenia. Przyspieszenie możemy zmierzyć wewnątrz pojazdu, również z wewnątrz możemy sterować siłą odrzutu. W miarę zbliżania się do prędkości świetlnej przyspieszenie będzie malało, w związku z czym będziemy wiedzieli jak daleko jesteśmy od punktu odniesienia „c”.

 

4. Szczególna Teoria Względności a „błędne koło teorii” – stwierdza się, iż wraz ze wzrostem prędkości zwiększa się masa ciała. Działając siłą na pojazd zbliżający się do prędkości świetlnej powodujemy wzrost masy, ale nie prędkości. W moim mniemaniu rozumowanie poszło w następującym kierunku. Ponieważ działanie siłą zwiększa energię ciała, (pęd), a ciało nie zwiększa prędkości wobec tego energia zamienia się w masę. Błędem jest przyjęcie, iż nie prędkość się nie zmienia, stąd błędny wniosek iż zmienia się masa.

 

[wróć]

 

Piotr Lasoń, Wrocław 1999 - 2002

 

Napisz do mnie

 

Text & Design

Copyrights by Piotr Lasoń

[Home Page]

komentarz do artykułu