Ewolucja
czy Kreacja?
[wróć]
Odpowiedz pierwsza
Odpowiedź druga
Odpowiedź
trzecia
Odpowiedz czwarta
Odpowiedź piąta
Odpowiedź szósta
Odpowiedz siódma
Ewolucja - krytyka
postów
Ewolucja - model proponowany
Tym
razem chciałbym zaproponować Czytelnikowi dyskusję, którą częściowo
prowadziłem przy wsparciu kolegi - J. B. z polskim kreacjonistami z PTK
(nazwisk nie wymienię ze względu na dobro ich danych osobowych). To zresztą
kto z kim jest nieistotne. Ważne, która ze stron przekonała Ciebie.
Niestety
nie zachowały się oryginalne odpowiedzi kierowane do nas od kreacjonistow.
Przepraszam, nie jest to celowy zabieg mający na celu wykorzystanie słabości
zdań wyrwanych z kontekstu, ale życie, po prostu życie w którym nie wszystko
jest doskonałe, co odnosi się również do prezentowanych tutaj materiałów.
Zaznaczam, że nie zmieniłem treści ani formy tekstów własnych czy pisanych
przez oponentów, co mam nadzieję ułatwi wgląd w dynamikę dyskusji i błędy,
jakie obie strony popełniały w jej trakcie. W każdym razie z mojej strony mogę
powiedzieć, że zabawa była przednia. Na końcu znajdują się podsumowania i
przemyślenia własne.
>>:ktory
trwal milniony lat, lub mogl wypowiedziec slowa i
>>powolac
swiat do
>>:istnienie
w natychmiast. Wielu ludzi ma
problemy z
>>zaakceptowaniem
tej
>>:wersji.
Jednakze wiekszosc ludzi zapytanych ile lat mial
>>Adam,
kiedy Bog go
>>:stworzyl,
odpowie "30" moze "35".
Jezeli Bog stworzyl
>>Adama
wyposazonego w
>>:wiek,
dlaczego nie mgol uczynic tego
samego z ziemia i
>No
wlasnie, to ciekawe z tym wiekiem Adama... :-)
Raczej
banalne - Bog stworzylby czlowieka doroslego (z oczywistych względow), a nie
takiego ktory ma 30 lat. Podobnie z Ziemia.
Kolejny
dowod na to jak bardzo latwo można gdybac i zbladzic studiujac Pismo Swiete.
Nie
dosc tego - sa tutaj zupelne niescislosci - takie chociazby jak kolejnosc
powstania zwierzat (dzikich) i czlowieka. Jak można wiec traktowac Pismo jako
bardziej autorytarne niz nauki biologiczne?
>>
Czyzby wiec zwierzeta zostaly stworzone - zgodnie ta wersja - pozniej od
>>
czlowieka???
>>
pomiedzy stworzeniem mezczyzny a kobiety??? Uwazasz, ze ten
>>
opis jest logiczny i ma potwierdzenie w faktach?
>Gdyby
byl logiczny i mial potwierdzenie w faktach nie stalby w
>sprzecznosci
z pierwszym opisem, gdzie Bog stworzyl zwierzeta przed
>czlowiekiem.
Czyli
uznajesz, ze ten drugi jest nielogiczny. A moze to pierwszy jest namieszany? A
moze oba sa OK tylko mowimy tutaj o swiatach rownoleglych?
>Starozytni
nie byli glupi. Oni doskonale zdawali sobie sprawe z tej
>pozornej
sprzecznosci.
Rozumiem,
to cos jak koany ;-)
>Jednoczesnie
zauwazam, ze nauka niejako
>implikuje
przekonanie o braku przypadkowosci w obszarze swoich badan.
>W
najgorszym przypadku spycha te przypadkowosc na margines
Lecz
nie nauka o nauce, z ktora cytowany autor raczej nie mial stycznosci.
>Po
co? Najlepsza obrona jest atak?
>Znow
ten brak logiki u biologow.
>To
nie jest tak, ze jak stwierdzi sie nieprawdziwosc B, to automatycznie
>oznacza
to prawdziwosc A.
>A
ewolucjonisci ciagle sprawiaja takie wrazenie, jakby chcieli udowodnic
>prawdziwosc
teorii ewolucji przez kontrast do opisu z Ksiegi Rodzaju.
Wlasnie
- nieprawdziwosc ewolucji wcale nie oznacza prawdziwosci kreacjonizmu.
>Jezeli
chcesz zrozumiec ten opis (powstawania Ziemi), to musisz pamietac o
>tym,
ze to
>jest
opis o czlowieku dla czlowieka.
Powiedzialbym
raczej, ze jest to opis czlowieka o czlowieku i dla czlowieka. Jak wszystkie
inne mity o powstaniu Ziemi.
>Chmury
gazow je przeslanialy.
JL,
chciales konkretow to masz - denerwujaca jest ta twoja maniera przestawiania
naturalnego szyku zdan. O chmurach gazowych - NO COMMENT
>Claude
A. Villee w swojej Biologii (mam wydanie VIII z 1987r)
>wymienia
nastepujace argumenty za prawdziwoscia teorii ewolucji.
>Argumenty
te nazywane tam sa zreszta dowodami:
Biologia
Villego nie powinna byc dla nikogo wyrocznia w sprawie genetyki i ewolucji. Sama
tylko akademicka genetyka zajmuje ksiazke o podobnej objetosci jak cytowany
tutaj Ville. Czy JL czytal Dawkinsa, czy się nim do tego stopnia brzydzi, ze
nie wiezmie ksiazki do reki.
>
Koncepcja podobienstw pasuje wprawdzie do teorii
>
pochodzenia gatunku, ale pasowac moze tez i do
>
wielu innych teorii - np. ze Bog stworzyl swiat
>
wg pewnych szablonow.
Jaka
bys nie wzial teorie to z pewnoscia będzie pasowala do boskiej wszechmocy. Nic
nie jest jej w stanie obalic (boska moc), dlatego przetrwala w tej formie przez
tysiace lat. Biblijny Bog moze byc nielogiczny, okrutny, zmeczony, moze byc
wszystkim - i jest wszystkim. To się nazywa dowod na niefalsyfikowalnosc Boga.
>
Świat jest albo
>
- uporzadkowany, albo
>
- nieuporzadkowany albo
>
- czesciowo uporzadkowany
Chyba
kazdy się zgodzi, ze swiat jest uporzadkowany. Watpliwosci powstaja przy probie
odpowiedzi na pytanie, co go uporzadkowalo.
>
Jezeli swiat nie jest uporzadkowany, to Villee tez nie ma racji,
>
bo Villee jako czesc tego swiata tez nie jest uporzadkowany.
Jest
to bledny logicznie wniosek. O tym bledzie poczytaj sobie w
„Filozofii” Popkina i Strolla na stronie 448
(non sequitor)
>
Wysuwanie organow szczatkowych jako dowodu na prawdziwosc
>
teorii ewolucji i jednoczesne przyznawanie, ze
>
doswiadczenia lamarckizmu nie udalo sie potwierdzic, zakrawa
>
mi na hipokryzje.
Jaki
zwiazek jest miedzy lamarkizmem a organami szczatkowymi.
Acha,
moze nie wiesz ale ewolucja to nie tylko dokladanie kolejnych cegielek ciala.
A
propos cytochromu c - poczytaj sobie w Dawkinsie o komplikacjach biochemii
porownawczej. CC jest tylko
przykladem aminokwasu a nie calym kodem genetycznym.
od
Janusza
>
Co do pozostalych zarzutow nie bede sie juz ustosunkowywal,
>
gdyz sa tak samo nieuzasadnione jak powyzsze i stwarzaja
>
tylko pozor wiedzy biologicznej, siejac metlik w umyslach
>
ludzi niezorientowanych w calosci zagadnienia.
Tym
bardziej trzeba tepic przejawy takiej pseudonauki.
>
Uwierzylbym moze predzej w te teorie, gdyby mi ktos z wilka potrafil
>
wyhodowac jamnika.
Nie
ma sprawy. Szkopul w tym, ze musisz poczekac odpowiednio dlugo. Obecnie nauka
nie potrafi przyspieszac czasu. Co najwyzej mozemy go zwolnic wykorzystujac
ogolna teorie wzglednosci.
Cien
szansy tkwi w biologii molekularnej i genetyce.
>
Pozdrawiam z wiara w radykalna ewolucje Twoich pogladow.
Mysle,
ze powinnismy JL zyczyc udanej kreacji, bo jak obaj wiemy ewolucja jest procesem
czasochlonnym.
Witam
wszystkich kreacjonistow i ewolucjonistow!
Kwestie
wstepne:
0.
Dziekuje za powazne i merytoryczne podejscie. Naukowy jezyk, odnosniki
literaturowe, dojrzaly styl - tego wlasnie oczekiwalismy z kolega :-)
Mam
nadzieje, ze zadnej strony nie poniosa emocje, i utrzymamy taki styl do konca
(ukryte zalozenie, ze my również jestesmy podobnie odbierani).
1.
Jak mniemam niektore argumenty nie
sa skierowane bezposrednio w artykul „Dlaczego nie kreacjonizm”,
lecz stanowia ogolna krytyke stanowiska ewolucjonizmu i ewolucjonistow - na
przyklad patrz replika pierwsza i re: z mojej strony. Z radoscia podejme się
dyskusji calej przedstawionej przez kreacjonistow krytyki.
2.
Doprawdy taki natlok odpowiedzi moze sprawiac wrazenie zamierzonej manipulacji
iloscia. Rozumiem, ze w calosci dokument bylby zbyt dlugi, ale czy nie dalo się
tego jakos rozsadnie podzielic na 3-4 listy. Pozwole sobie zawrzec wlasne
odpowiedzi w jednym liscie. Kto będzie chcial odpowiedziec tylko na czesc, ten
na czesc odpowie.
3.
Wbrew podzialowi na kreacjonizm przyrodniczy i biblijny, korzenie obu nurtow sa
w Biblii. Nie można z jednej strony wierzyc w to, ze Bog stworzyl czlowieka
jakim jest obecnie, a z drugiej za metafory uznawac kwestie techniczne, a nawet
kolejnosc wydarzen biblijnych. Biblia twierdzi, ze Bog stworzyl wszechswiat i
podaje jak to zrobil. Wszystko inne, lacznie z wiara jest tego konsekwencja.
4.
Ewolucja w niezamierzony sposob polaczyla swoje losy z kreacjonizmem. Oczywiste,
ze nauka godzi w Boga, akt stworzenia, religie i wiare. Zakwestionowanie Ksiegi
Rodzaju, obrociloby w pyl cala religie i kosciol. Reakcja kreacjonizmu jest wiec
uzasadniona odpowiedzia na „nieswiadomy” atak nauki na bastion
wiary.
5.
Pozytywna funkcja kreacjonizmu polega na pokazaniu luk, jakie niewatpliwie
znajduja się w naszej obecnej wiedzy. Jest rowniez wiele innych niewyjasnionych
fenomenow. Czy one również sa dzielem Boga? Jeszcze raz zacytuje slowa
sw.Augustyna „cuda nie zdarzaja się wbew naturze, tylko wbrew temu, co
jest nam znane w naturze”. I powiedzial to sam świety.
6.
Wydaje się, ze w wielu miejscach obie strony nie rozumieja stanowisk
(przeciwnika), ktore sa odmianami ogolnych trendow i w efekcie krytykuja: cala
teorie ewolucji (w znaczeniu darwinizmu) lub cala kreacjonizmu. Na swoja obrone
mamy argument, ze krytykowalismy tylko te materialy, ktore znajdowaly się na
stronie PTK.
>>
Jestesmy studentami psychologii, a prywatnie zdecydowanymi
>>
zwolennikami teorii ewolucji poprzez dobor naturalny,
>>
krewniaczy, plciowy itd. Po lekturze np. "Slepego Zegarmistrza"
>>
Dawkinsa stwierdzamy brak rozsadnych argumentow ze strony
>>
kreacjonizmu.
>
Autorzy listu maja swoje nazwiska, ale dla uproszczenia bede ich
>
nazywal Panami Studentami. Prosze zwrocic uwage, jak humorystycznie
>
brzmi ich wyznanie. Przeczytali antykreacjonistyczna ksiazke i doszli
>
do wniosku, ze brak jest rozsadnych argumentow kreacjonistycznych
Zwracam
uwage na skrot „np.”! Choc podziwiam styl Dawkinsa (Francis Crick go
przebija) to wcale nie uwazam go za wyrocznie, jedynie za bardziej znane zrodlo
wiedzy o ewolucji. Duzo wartosciowsze sa dla mnie wlasne przemyslenia i na nich
bazowalem piszac z kolega „Dlaczego nie..” (+oczywiscie materialy ze
strony TPK).
>
Poza najprostszym i najslabszym tzw. Dowodem na Podstawie Niedowierzania
>
nie krytykuje zadnego argumentu swoich adwersarzy (wlasnie dlatego
>
Panowie Studenci tych argumentow nie znaja).
Celem
Dawkinsa nie byla zamierzona krytyka kreacjonizmu, bo coz niby mial on
krytykowac. Krytyke? Celem ksiazki byla przecie popularyzacja aspiracji i
dokonan ewolucjonizmu. Fakt faktem, ze mogl polozyc wiekszy nacisk na
uwypuklenie niewyjasnionych aspektow ewolucji i wiecej napisac o genetyce. Nie
twierdze ze „Slepy zegarmistrz” jest ksiega objawiona.
>
Wyobrazcie sobie, co by bylo, gdyby jakis
>
kreacjonista krytykowal ewolucjonizm nie cytujac ani jednego
>
ewolucjonisty, nawet Darwina!
To
faktycznie byloby bezplodne. Latwo sobie wyobrazic kreacjoniste ktory dowodzi
stworzenia nie odwolujac się do ewolucji. Lustrzany zabieg wykonal Dawkins.
Wydaje
się, ze Dawkins, mowiac slangiem, „luzuje” kreacjonizm z wiadomych
kazdemu ateiscie powodow.
>
Szczegoly na temat propagandowych chwytow Dawkinsa znalezc mozna w
>
mojej recenzji "Slepego zegarmistrza", jaka sie ukazala w dwu
>
czesciach w "Na Poczatku..." 1998, nr 4 i 5.
I
tego byc moze mi zabraklo na stronie TPK.
>>
W ocenie zamieszczonych na stronie materialow staralismy sie nie
>>
kierowac pochopnymi reakcjami - glownie dlatego, ze nasza
>>
wiedza o kreacjonizmie ogranicza sie do faktow prezentowanych
>>
przez jego przeciwnikow.
>
Moim zdaniem jest gorzej. Poniewaz nasi przeciwnicy nie przedstawiaja
>
faktow o nas (vide Dawkins), wiedza Panow Studentow na nasz temat z
>
koniecznosci ogranicza sie nie do faktow, lecz do ich braku.
Przeciez
przyznalismy się do naturalnej stronniczosci kazdego obozu naukowego czytajac
wszystkie zamieszczone na PTK artykuly. W innym wypadku nie podejmowalibysmy
tego trudu. Nie widze powodow dla ktorych wytykacie nam niepelna wiedze, lub
sugerujecie calkowity jej brak. W obu przypadkach jest to nie uprawnione.Poza
tym wiedza Panow Studentow juz się nie ogranicza do braku faktow.
>>Rozwoj
nauki jest ciagiem eksperymentow i obserwacji a wiec
>>podejmowania
prob zakonczonych porazka, lub sukcesem. Nie wglebiajac
>>sie
w epistemologie, mozna powiedziec, ze rozwoj nauki jest rowniez
>>ewolucyjny.
>
Przykladowa historia samochodow to praca tysiecy fachowcow nad
>
udoskonaleniami i wprowadzeniem nowych mozliwosci w kolejnych modelach
Chodzi
o ewolucje pomyslow i zachowan, ktora jest przesiaknieta na przyklad memetyka a
takze najnowsza psychologia poznawcza. Nawet rozwoj motoryczny dziecka jest
procesem ewolucyjnym. Dziecko testuje nowe „obwody” wybierajac te,
ktore wlasciwie koordynuja jego czynnosci. Jak wiadomo „uczymy się na
bledach”. Dodam wlasnych, lub bledach kogos innego. Jest to ta
implementacja ewolucji za ktora najbardziej przepadam :-).
Na
ten temat powstalo na Zachodzie kilka ksiazek. Prosta zasade ewolucji
wykorzystuja takie obiecujace nauki jak sieci neuronowe, algorytmy genetyczne.
>
Teoria ewolucji zaklada samoczynny przyrost informacjii
>
genetycznej. Przyrost informacji na pewno nie jest samoczynny, stoja
>
za nim tworcy (faktycznie robiacy owe eksperymenty i rejestrujacy
>
obserwacje).
Tutaj
dotykamy problemu wolnej woli bedacej czynnikiem analogicznym do doboru
naturalnego. Pytanie, czy w przypadku czlowieka jest to slepy czy swiadomy
dobor.
Niestety
o swiadomosci nie wiemy obecnie prawie nic.
>
Przy okazji: inzynieria genetyczna nie jest ewolucja biologiczna, ale
dokladaniem
>
informacji przez tworcow
Inzynieria
genetyczna jest nauka eksperymentalna, a kazda taka nauka jak najbardziej
kwalifikuje się do okreslenia ewolucyjnej.
Ciekawym
aspektem jest zauwazenie, ze entropia w prostych ukladach zawsze wzrasta, a
dopiero ingerencja z zewnatrz ja obniza - czyli porzadkuje. Chcialoby się
powiedziec, ze ewolucja musi degenerowac, a nie rozwijac jesli jest prawem
naturalnym podlegajacym wzrostowi entropii. Ale mowimy tutaj o prostych
ukladach.
Wydaje
się mozliwe wytworzenie droga ukierunkowanego przypadku zlozonych mechanizmow
dzialajacych wbrew entropii. To wlasnie te mechanizmy decyduja o
konkurencyjnosci organizmu w niego wyposazonego. Ludzie sprytni maja w sobie
ceche obnizania entropii, glupi wrecz przeciwnie - wprowadzaja zamet. Wiadomo,
ze ogolnie pojety spryt jest silnie uwarunkowany genetycznie - obnizanie
entropii jest algorytmem i nic nie stoi na przeszkodzie by mogl on byc
wytworzony ewolucyjnie.
Dziekuje
za jak na razie najbardziej interesujacy watek!
>>
Uwazamy, ze ta analogia jest po pierwsze naciagana, a po drugie
>>
sam przyklad jest bledny, gdyz mechanika Newtona nie zostala
>>
mechanika Newtona nie zostala
>>
odrzucona, ani zastapiona, lecz wlaczona w doskonalszy system
>>
Einsteina i obowiazuje nadal (a w wielu sytuacjach jest
>>
wystarczajaca).
>
Wobec tej analogii prof. Behego Panowie Studenci postawili dwa
>
zarzuty. Jeden (w stylu Dawkinsa) goloslowny, ze jest naciagana.
>
Poniewaz zarzutu nie uzasadnili, czuje sie zwolniony z odpowiadania
>
nan.
>
Dla drugiego zarzutu podane jest uzasadnienie - ze teoria Newtona nie
>
zostala odrzucona, lecz wlaczona do teorii Einsteina - ale bledne.
>
Tego uproszczonego pogladu, ze dawne teorie nie sa odrzucane, ale
>
wchodza do nowych jako ich graniczne przypadki albo wezsze zakresowo
>
zastosowania, juz na terenie metodologii nauk sie nie utrzymuje.
Powiem
to inaczej - czy ktokolwiek sadzi, ze bez mechaniki Newtona - podwalin fizyki
mogly by powstac bardziej zaawansowane dziedziny tej wiedzy? Na tym polega
ewolucja nauki. Jednakze nie tego dotyczyla wypowiedz prof. Behego. Chodzilo mu
o to, ze wiele teorii uznawanych za sluszne pozniej calkowicie upadalo, co
wiecej „bylo niszczone” przez teorie nowe. Podajac za przyklad
teorie Newtona popelnil zasadniczy blad. Mogl na przyklad wybrac teorie
Geocentryczna, Lamarkizm...cokolwiek co rzeczywiscie bylo pomylka. Ale Newtona
kroic za „prostote” i do tego stosowac przyklad w odniesieniu do
ewolucji - to jest naciagane. Ktos by mogl pomyslec, ze to co jest proste musi
byc podejrzane (patrz dalszy watek na temat prostoty ewolucji)
>
Faktem jest, ze w wielu dziedzinach, nawet w tak zaawansowanych jak
>
loty kosmiczne, uzywa sie nadal mechaniki Newtona, ale nie wynika z
>
tego, iz mechanika ta jest prawdziwa.
[to
co jest praktyczne, daje się stosowac, niekoniecznie musi byc prawdziwe]
Teoria,
ktora pozwala opisywac i wyjasniac okreslony aspekt rzeczywistosc zasluguje na
okreslenie prawdziwosci. Nie znam innego kryterium prawdziwosci. Co nie oznacza,
ze teoria prawdziwa pozbawiona jest wad, lub i niescislosci. Wazne, aby znac te
ograniczenia.
Jesli
zmierzymy czyjs wzrost centymetrem to otrzymamy rzetelny wynik. Centymetr jest
prawdziwy i praktyczny, ale będzie bezuzyteczny do mierzenia srednicy gwintu -
zastapimy go wiec suwmiarka.
>
Elementarna logika mowi, ze prawdziwosc nastepnika implikacji nie
>
przesadza o prawdziwosci jej poprzednika. Panowie Studenci wnioskuja w
>
nastepujacy sposob:
>
Przeslanka 1: Jesli teoria Newtona jest prawdziwa, to daje sie
>
stosowac.
>
Przeslanka 2: Teoria Newtona daje sie stosowac.
>
Wniosek: Teoria Newtona jest prawdziwa.
>
Obie przeslanki sa prawdziwe, jednak nie gwarantuje to prawdziwosci
>
wniosku.
Doskonale
rozumiem logike okreslenia, ale nie przyznaje się do przypisywanych mi
przeslanek. Oto moja wersja: Kazda teoria jest prawdziwa jesli daje się
stosowac - mierzyc, przewidywac rzeczywistosc. Teoria Newtona daje się
stosowac, a wiec jest prawdziwa. Uwaga: teoria Boga w takim ujeciu jest
nieprawdziwa, a ewolucji owszem.
>
Przerywam na moment cytowanie, by odniesc sie do tego "wy". Opinia,
>
jaka zacytowali Panowie Studenci i ktora zaczeli krytykowac, jest
>
opinia konkretnego czlowieka, ktory jest autorem artykulu. Jest nim
>
Michael J. Behe, profesor biochemii na Uniwersytecie Lehigh w USA.
>
Kreacjonisci nie sa sekta zobowiazana do jednomyslnosci. Wsrod nas
>
wystepuja roznice zdan (tak jak w kazdej normalnej grupie).
Uzylem
okreslenia „wy” poniewaz umieszczajac artykul na PTK bez
jakiegokolwiek komentarza utozsamiacie się z jego przeslaniem. Nawiasem mowiac
jest to moja uwaga merytoryczna - piszcie konkretnie co jest dobre w tekstach i
dlaczego.
Proszę
jednoczesnie zauwazyc, ze ten blad popelniaja obie strony. Kreacjonisci również
mowia „wy” tak jakby bylo tylko jedno obowiazujace stanowisko - na
dokladke Dawkinsowe. Przepraszam jesli ktos się poczul urazony.
>
Prostota sama w sobie nie jest, oczywiscie, czyms zlym, o ile idzie we
>
wlasciwym kierunku.
A
czy religia dazy w swym upraszczaniu wszechswiata we wlasciwym kierunku?
To
jest pytanie na ktore kazdy musi sam sobie odpowiedziec.
Pojecia
dązenia do upraszczania poprzez nauke, z dazeniem do upraszczania za wszelka
cene wydaja się byc wymieszane. To drugie to jest wlasnie prostactwo - od tego
nauka trzyma się z daleka, faworyzujac z prostota. Ewolucjonizm nie nazwalbym prostactwem co nie wprost sugeruje
autor repliki.
>>>
Teorie te także obiecywały wyjaśnić wiele cech wszechświata przy pomocy
kilku >>> prostych zasad. Lecz wiele z tych teorii jest obecnie
martwych. (Behe)
Przyznaje,
ze w artykule Behego nie chodzilo generalnie o prostote ewolucji, lecz o
prostote towarzyszaca poznaniu. Jednak na zasadzie skojarzen można polaczyc
zarzut prostoty i poczatkowej akceptowalnosci z Newtonem jako przykladem i
Ewolucja jako wlasciwym obiektem krytyki.
>
Dlaczego... teoria ewolucji nie jest prosta
>
W literaturze przedmiotu czesto wskazuje sie na niejednorodnosc
>
teoretyczna propozycji Darwina.
Proszę
nie zapominac, ze Darwin byl pionierem. Nie podzielam wielu jego przekonan, lub
wyznaje ich modyfikacje, dlatego nie bede bronil jego stanowiska. Przede
wszystkim nie ograniczam jej do filogenezy - gdyz osobiscie akurat z tego
wariantu ewolucji korzysci miec nie bede.
Ogolna
teorie ewolucji można strescic w jednej definicji - kosmiczna gra w
„cieplo-zimno”. Bardziej szczegolowe defnicje opieraja się na
roznych kryteriach doboru i roznych mechanizmach generowania losowosci. Jest to
najprostsza teoria jaka znam.
>
Dlaczego ewolucja jest tautologiczna.
>
Dobor naturalny tautologicznie definiowalo wielu znakomitych
>
ewolucjonistow:
>
J.B.S. Haldane (1935): "Sformulowanie 'przezycie najstosowniejszego'
>
jest czyms w rodzaju tautologii. Podobnie jak wiekszosc twierdzen
>
matematycznych. Nic nie szkodzi powiedziec te sama prawde na dwa
>
sposoby".
>Ernst
Mayr (1963): "Osobniki majace najwiecej potomstwa sa z definicji
>
najlepiej przystosowane".
Tutaj
pozwole sobie zacytowac cos co napisalem dwa dni wczesniej Jerzemu Lacinie i pod
czym calkowicie się podpisuje. Tautologia jest calkowicie wydumanym zarzutem
wynikajacym z nieobeznania z ISTOTA teorii ewolucji. I nie dbam tutaj o
oryginalne sforumlowanie Darwina, ktore wywolalo tyle szumu.
>>dobor
naturalny doskonali zdolnosc do przezycia
>>
organizmow, poprzez promowanie coraz to lepszych kombinacji genow (w
>>
czym pomaga mu wymiana materialu genetycznego rodzicow i crossing
>>
over). Czy teraz brzmi to sensownie?
>Moim
zdaniem to tautologia, chociaz mocno pokrecona.
>Co
to znaczy 'doskonali'? Co to sa te 'lepsze kombinacje genow' i dlaczego sa one
>'lepsze'?
Ciagle chodzi o przezycie. Lepsze jest to, co daje lepsze
>mozliwosci
przezycia. Nie mam racji?
1!.
Nie bierzesz pod uwage jednego aspektu, oczywistego dla ewolucjonisty. Tutaj
chodzi o zmiane, dynamiczny proces a nie rownowage dwoch ciezarkow na szalach
wagi. I na tym wlasciwie można zakonczyc dowod pseudotautologicznosci ewolucji.
Powiem
jeszcze prosciej: pokolenie n nie jest tak samo przystosowane jak pokolenie n+1
- na mocy definicji doboru naturalnego. Upraszczajac - najlepsi rodzice z A
plodzili doskonalsze od siebie potomstwo w B.
2.
Gdyby dobor naturalny nie zachodzil to wowczas to co jest lepsze wcale nie
prowadziloby do doskonalenia. A nie zachodzilby tak sprawnie gdyby w mechanizmy
genetyczne nie bylo wbudowane crossing-over. W ogole nie zachodzilby gdyby
ludzie byli bezplciowi - stad wlasnie bierze się dominacjia organizmow
rozmnazajacych się plciowo.
Tautologie
można dostrzec na kazdym kroku jesli się tylko dobrze postarac.
Stosowana tutaj definicja tautologii jest tu bowiem bardzo kulawa. np.
>
najlepiej przystosowane osobniki w populacji
>
pozostawia najwiecej potomstwa
Jest
to tautologia dla ewolucjonisty, podobnie jak stwierdzenie „Ojciec jest
Mezczyzna” dla kazdego zdrowego czlowieka. Co nie oznacza, ze w oczywisty
sposob to z siebie wynika. Tautologia dla fizyka jest również E=mc^2!!
Jednak
dobor naturalny nie definiuje tego czym jest przystosowanie, lecz jakie
mechanizmy je zwiekszaja, a to w zadnym wypadku nie jest oczywiste, ani
tautologiczne - to wnosi wiele nowego do nauki w przeciwienstwie do rownosci
2=2.
Chociaz
na przyklad 2*3*4=3*2*4 zawiera w sobie informacje o regulach mnozenia i nie
jest to oczywiste dla startujacego w matematyce dzieciaka.
>
Dlaczego ewolucja nie jest falsyfikowalna.
>
Metafizyczne zdefiniowany dobor naturalny ma postac "Dla kazdego
>
organizmu istnieje taki rodzaj dziedzicznej zmiany biologicznej, ktory
>
zwieksza jego stosownosc". Zdanie o strukturze "dla kazdego y istnieje
>
takie x, ze..." jest niefalsyfikowalne ze wzgledow czysto logicznych.
Oczywiscie
rozumiem sens (pozornej) niefalsyfikowalnosci takiego zdania logicznego,
jednakze nie ma Pan racji, gdyz koncentruje się Pan na jednym aspekcie, ktory
obaj rozumiemy. Zatrzymajmy się na poziomie logiki. Takie zdanie jest
falsfyfikowalne jesli potrafimy a priori okreslic X na podstawie Y. Wowczas
stwierdzajac, ze dla Y nie istnieje X, tylko V falsyfikujemy. Przenoszac to na
teorie ewolucji. Konieczne jest stworzenie modelu czynnikow i okreslenie ich
wag. Konieczne, co nie znaczy, ze mozliwe. Taka socjologia np toczy wieksze
debaty o ustalenie czynnikow w bardziej ograniczonym zakresie. Psychologa to
pasmo dyskusji o czynniki inteligencji. Jak na razie eksperymenty pozwala
ustalac jedynie najprostsze zaleznosci co nie znaczy, ze inne zaleznosci nie
istnieja.
[wycialem
cytaty z Darwina]
Rozumiem,
ze autor repliki ma za zle ewolucji, ze nie precyzuje JAKIE zmiany powinny zajsc
w genach i morfologii pod wplywem doboru. Podobne zarzuty można przedstawic
statystyce, metodologii, biologii itd - wszystkich nauk dokladajacych się do
obecnej formy ewolucji. Nie jest to wiec jedynie grzech ewolucji, lecz
swiadectwo ulomnosci obecnej nauki.
W
kazdym razie symulacja komputerowa pozwala oddzialywac na KONKRETNE cechy w
warunkach uproszczenia czynnikow.
>
Stosownosc jest tu zdefiniowana jako ubarwienie ochronne. Mimo tego,
>
ze jest ono mierzalne, testowane, nietautologiczne i wyjasniajace, nie
>
mozna go zastosowac do wiekszosci innych organizmow i srodowisk. Jest
>
falszywe dla przypadku ogolnego.
Przeciez
Kitcher wykazal, ze jest to naistotniejsze dla konkretnego przypadku. Dlaczego
nie potrafimy uogolnic?
A
dlaczego ekonomisci nie potrafia stworzyc uniwersalnego modelu zmian kursow
obligacji? Po prostu obecne narzedzia nie umozliwiaja tego. Na tej samej
zasadzie nie mozemy zbadac, czy na Marsie na pewno nie bylo zycia.
Kilka
slow a podsumowania falsyfikacji ewolucji.
Brak
falsyfikowalnosci wystepuje przy teorii, ktora nie mowi konkretnie w jakich
warunkach co ma zajsc. Na przyklad psychoanalityk powie, ze reakcja na
frustracje będzie agresja, a jesli nie to wycofanie i spokoj. Nie jest to
falsyfikowalne bo nie definiuje specyfiki zjawiska (co nie znaczy, ze cala
psychoanaliza nie jest obiecujaca). Pacjent moze byc agresywny, lub spokojny,
wiec jaki z tego wniosek? Ewolucja jest falsyfikowalna bo mowi, ze obiekty o
takich a takich wlasciwosciach, w okreslonych warunkach beda sie zmienialy,
optymalizowaly, oraz zmienialy otoczenie. Nie mowi natomiast, ze organizmy beda
sie cofaly (w doskonaleniu), lub beda calkiem statyczne rozwojowo itd. Pantha
rei! Tak sie wlasnie dzieje. Eksperymenty zachodza w naturze, gdzie mozemy
obserwowac zmiany doskonalace. Przykladowym ekspermentem falsyfikujacym ewolucje
moga byc zjawiska zachodzace w populacji bakterii.
W
pewnych indywidualnych warunkach ewolucja moze nie zachodzic dostrzegalnie
szybko, lub wykonac nagly skok, tak jak przyslowiowy kamien moze nie upasc na
ziemie, co jednak nie falsyfikuje teorii grawitacji, lecz sugeruje, ze oto
wydarzylo sie cos nietypowego. [Kazda teoria, ktora a priori szacuje
prawdopodobienstwo danego zdarzenia jest falsyfikowalna (wiekszosc twierdzen
psychoanalitycznych jest wiec falsyfikowalna, choc nieostro)]
>"Gdyby
mozna bylo dowiesc, ze jakikolwiek szczegol organizacji jednego
>
gatunku zostal wytworzony wylacznie na korzysc drugiego gatunku,
>
obaliloby to moja teorie, poniewaz szczegol taki nie moglby powstac
>
droga naturalnego doboru." [Darwin,
O powstawaniu..., s. 201]
Odnalezienie
i udowodnienie takiego przypadku jest bardzo trudne - nie przecze. Co nie
oznacza, ze jest to w ogole niemozliwe z zalozenia metody.
Jesli
chodzi o opinie Karla Poppera to niestety po okresie utraty wzroku, filozof ten
wyraznie zbladzil, czego przykladem jest traktat o wolnej woli „Wszechświat
otwarty”. Nie jest on dla mnie autorytetem.
>
I jeszcze cos: Panowie Studenci informuja nas, ze teoria ewolucji nie
>
glosi przejscia od komorki do czlowieka w jednym kroku. Dlaczego tak
>
jest, ze jak dyskutujemy z ewolucjonistami, to zawsze (ZAWSZE!)
>
wmawiaja nam oni utrzymywanie i gloszenie jakichs niedorzecznosci?
>
Gdzie w tekscie Behego jest jakis fragment, ktory moglby posluzyc za
>
podstawe przypuszczenia, iz tak bezsensownie znieksztalca on teorie
>
ewolucji?
Przyznaje
to bylo z naszej strony przesadzone, gdyz mowa byla w artykule na temat bialek.
Podobnie
jak pisalem wczesniej - obie strony posluguja się identyczna technika.
Kreacjonisci bardzo czesto zarzucaja nam, ze twierdzimy jakoby ci pierwsi
utrzymywali, ze ziemia powstala w ciagu 6 dni, podczas gdy nam generalnie nie
chodzi o dzisiejsze doby, lecz okresy i kolejnosci.
>>>
"Uczeni, poznajac zlozonosc komorki, uswiadomili sobie w koncu,
>>>
jak nierozsadne bylo myslenie, iz zycie powstalo spontanicznie w
>>>
pojedynczym kroku lub w kilku krokach ze szlamu oceanicznego."
>>
Definicja zycia jest nieostra. Czy mozna w ten sposob okreslic
>>
replikatory plywajace w pierwotnym bulionie, lub tak powszechne
>>
w przyrodzie wirusy?
>
Behe zywi wiec dokladnie te sama opinie, co nasi Panowie Studenci.
>
Wyglada na to, ze nie zrozumieli jego tekstu.
Rzeczywiscie
jest to blad z naszej strony - niewlasciwie zrozumielismy intencje Behego.
Przede
wszystkim jednak chodzilo tutaj o definicje zycia - problemu ktory również
nalezaloby podniesc przy okazji takich dyskusji.
>
Pojecie zycia jest rzeczywiscie nieostre. Nie chce jednak wypowiadac
>
sie, czy zyciem sa replikatory plywajace w pierwotnym bulionie, bo nic
>
nie wiem, by taki bulion istnial i by plywaly w nim replikatory.
>
Panowie Studenci najwyrazniej jednak skads to wiedza. Szkoda tylko, ze
>
nie podali zrodla tej wiedzy, bysmy i my mogli sie dowiedziec.
Czy
jesli bulion naprawde istnial to zachowalyby się jego pozostalosci? Oczywiscie,
ze nie. Jednakze jest to ogolnie przyjeta rozsadna hipoteza wynikajaca z wiedzy
naukowej. A czy sa swiadectwa na istnienie Edenu? Nawet ze swiadectwami z
ostatnich 2000 lat mamy problemy (szum wokol Calunu Turynskiego).
>>
(koncepcja biologicznego rusztowania)
>
Bierzemy to pod uwage. Jest to standardowy zarzut, jaki stawia sie
>
koncepcji "nieredukowalnej zlozonosci" Behego. O ile wiem, zarzut ten
>
nie wyszedl daleko poza stadium analogii (dokladnie tak, jak w tekscie
>
naszych Panow Studentow). Nie wystarczy powiedziec, ze istnialo
>
"biologiczne rusztowanie", argument naukowy musi precyzowac proces,
Wiec
ustalmy, ze pracujemy w fazie intuicji badawczej, a Panowie Studenci nic nie
poradza na to, ze zyja zaledwie u schylku 20 wieku.
>>
kreacjonisci sa jak ten czlowiek prymitywny, ktory widzac
>>
funkcjonujacy silnik zaklada, ze zostal on wykreowany, a jak
>>
pokazalismy na poczatku mogl byc efektem ewolucji pokolen
>>
pomyslow.
Co
oznacza, ze kreacjonisci uznaja twor nieredukowalnie zlozony (czlowieka) jako
przejaw ingerencji sily wyzszej, podobnie jak czlowiek prymitywny uznalby
samochod za nadnaturalny (zaprojektowany przez sile wyzsza). To co laczy
ewolucjonistow, kreacjonistow i czlowieka prymitywnego to niepelna wiedza.
>
Zawsze mnie smiesza tego typu opinie ewolucjonistow. Przypisuja nam prymitywne
> rozumienie stworzenia (typu "krolik z kapelusza"), a potem
konstatuja, ze
>
przypominamy prymitywnych ludzi.
To
nie tak - przypisujemy wam poglad, ze Bog tworzyl „upgready”
struktur ktore nie wedlug was nie mogly powstac w rezultacie zwyklych procesow
fizycznych, nie wnikajac czy bylo to stworzenie od zera, gatunkow, czy
baraminow.
Tak
na marginesie - mul z ktorego powstal czlowiek mogl byc wlasnie bulionem
pierwotnym.
>
Prosze zwrocic uwage, ze Panowie Studenci uwazaja, ze tylko
>
czlowiek prymitywny uzna, ze samochod zostal wykreowany!
Wykreowany
= (w uzytym znaczeniu) stworzony.
Tylko
czlowiek prymitywny, ktory nie widzial fabryk, cywilizacji, nie mial stycznosci
z fizyka i mechanika, uzna ze samochod jest boskim dzielem.
Taki
czlowiek uzna, ze sam nie bylby go w stanie stworzyc.
Czestym
argumentem kreacjonistow jest sentencja: niech naukowcy stworza zycie w
laboratorium, aby udowodnic nam, ze moglo ono powstac przy udziale sily innej
niz boska (co implikuje ze zycie mogli zaszczepic kosmici).
Problem
dotyczy tego, czy do powstania samochodu potrzebna byla by w ich mniemaniu sila
boska. Kreacjonisci tak twierdza odnosnie czlowieka.
>
Ich zdaniem wyewoluowal.
Nie
sadzimy, ze wyewoluowal, lecz ze byl efektem wielopoziomowej ewolucji idei. (Również
nie bede się powtarzal.)
>>
Niestety opacznie rozumiecie ewolucje, poniewaz moze ona
>>
odbywac sie na wielu poziomach, takich jak na przyklad
>>
abstrakcyjny swiat idei.
Na
tym polega „wyewoluowanie” samochodu a nie na krzyzowaniu się w
garazu Forda i Toyoty.
>
Ten fragment z kolei swiadczy, ze Panowie Studenci nie rozumieja
>
istoty jezyka, tego ze znaczenia maja konwencjonalny charakter. Im sie
>
wydaje, ze istnieje cos takiego jak prawdziwe znaczenie slowa
>
"ewolucja" i my go nie rozumiemy (rozumiemy go opacznie). Nas jednak
>
nie interesuje spor o slowa.
Tutaj
opacznie, czytaj - w sposob zawezony. Chociaz sformulowanie
„opacznie” jest niefortunne to z kontekstu wynika o co nam naprawde
chodzi.
>
Nas interesuje spor merytoryczny: czy istniejaca roznorodnosc zycia powstala
jedynie > wskutek slepego przypadku i slepo dzialajacego doboru, czy tez mial
w tym wiekszy > lub mniejszy udzial rozumny czynnik, rozumny projektant?
Otoz
nie - was interesuje czy projektant mial nadnaturalna moc. Zupelnie czyms
innym jest swiadomy czlowiek dysponujacy tylko takimi narzedziami na jakie go
stac.
Powtarzam,
trwaja spory o to czym jest swiadomosc. Uwaza się, ze zwierzeta jej nie
posiadaja - sa niejako maszynami i dlatego nie potrafia zaprojektowac nic
zlozonego. Czlowiek to co innego - swiadomosc, zdolnosc do omawianego wczesniej
zmniejszania entropii to wszystko moze byc produktem ewolucji.
Roznica
miedzy szympansem a czlowiekiem to zlozony uklad nerwowy u tego drugiego i
wbudowane mechanizmy na przyklad przyswajania jezyka. Na podobnej zasadzie
nowymi strukturami moga byc mechanizmy swiadomego wyboru tak czy inaczej
sprowadzajac go do rezultatu ewolucji.
>>
Krytykuje sie "naiwny indukcjonizm" a nie indukcje sama w sobie
>>
(patrz chociazby Alan Chalmers "Czym jest to, co zwiemy nauka")
>A
gdzie to mianowicie mam patrzec? Cala ksiazke mam przeczytac? Nie
>laska
to podac strone?
Trzy
pierwsze rodzialy to przedstawienie indukcjonizmu naiwnego.
Wystarczylo
zaczac czytac!
Definicja
naiwnego indukcjonizmu to str. 23
Zas
na 33 str czytamy „ Nalezy jednak, ze naszkicowane przeze mnie stanowisko
jest bardzo skrajna postacia indukcjonizmu. Wielu wyrafinowanych indukcjonistow
nie zyczyloby sobie, aby ich kojarzyc z moim naiwnym indukcjonizmem”
>
Panowie Studenci twierdza wbrew wspolczesnej metodologii, ze teorie
>
naukowe wywodza sie z obserwacji i eksperymentow.
>
Jako ze jest to koncepcja rewolucyjna, sukces murowany.
Bez
zartow. Wspolczesna psychologia myslenia idzie wlasnie w tym kierunku i nie jest
to bynajmniej zadna rewolucja. Moze ma Pan racje, ze nalezaloby cos skrobnac o
podejmowaniu przez czlowieka indywidualnych eksperymentow do „renomowanego
pisma”.
>
Prosze tez dyskutantow na tej liscie, by sprawdzili, ze Panowie
>
Studenci przekrecaja moja wypowiedz. Ja twierdzilem, ze przesadem jest
>
indukcjonizm (poglad, ze teoria wywodzi sie z faktow), a oni
>
przypisuja mi opinie, ze przesadem jest metoda indukcyjna.
Odnosilo
się to do naszej krytyki nastepujacych slow...
>
"To jednak przesad, ze teoria naukowa musi wywodzic sie z
>
faktow (gdyby tak bylo, to teoria ewolucji nie moglaby powstac!).
>
Popper, którego już wspomniałem, najbardziej chyba przyczynił się do
>
obalenia poglšdu, że teorie naukowe sš uogólnieniem faktów empirycznych
(ten
>
przesšd zwany był indukcjonizmem, a nauki przyrodnicze zwano kiedyś
>niepoprawnie naukami indukcyjnymi). Popper pokazał, że teorie naukowe nie
tylko
>
nie wywodzš się z faktów, ale nawet, że nie mogš być indukcyjnym uogólnieniem
>
faktów.
Napisalismy
>
Teorie naukowe wywodza sie z obserwacji przyrody i
>
eksperymentow (rzeczywistych i intelektualnych). Podstawa jest
>
jednakze rzeczywistosc, ktora mozna wielokrotnie zbadac, a nie
>
jak ma to miejsce w kreacjonizmie dogmat. Nawiasem mowiac
>
metoda indukcji nie jest "przesadem", lecz stosowanym na kazdym
>
kroku zabiegiem pozwalajacym na tworzenie nowych pojec.
>
Krytykuje sie "naiwny indukcjonizm" a nie indukcje sama w sobie
>
(patrz chociazby Alan Chalmers "Czym jest to, co zwiemy nauka")
Fakt,
nie powiedzial Pan „metoda indukcyjna” - jednak odnieslismy
wrazenie, i chyba sluszne, ze spycha Pan indukcje i doswiadczenie na boczne
tory, podczas gdy jest ona niezmiernie istotna. Nie jest to chyba az tak powazne
„przekrecenie”
Jak
pisze Popper z ktorym Pan sympatyzuje:
>
Nie nalezy rowniez zalowac, ze indukcja nie
>istnieje:
wydaje sie, ze radzimy sobie bez niej calkiem niezle(...)
Trudno
psychologowi zgodzic się z taka opinia. Popper, mimo ze uprawial psychologie
nieczesto z niej korzystal (patrz „Wszechswiat otwarty” - o wolnej
woli w ktorym psychologia jest umieszczona na marginesie)
Najwazniejsza
kwestia to czy: przesadem jest ze teoria naukowa musi wywodzic się z faktow?
Twierdzi Pan, ze moze rownie dobrze bazowac na pobudkach religijnych, ale proszę
zauwazyc, ze pobudki decyduja o motywacji a nie o wartosci poznawczej teorii.
>
Nieprawda jest, jak twierdza Panowie Studenci, ze "podstawa [nauki]
>
jest jednakze rzeczywistosc, ktora mozna wielokrotnie zbadac
>
...nawet i wszystkich dzis zachodzacych procesow nie
>jestesmy
w stanie bezposrednio badac, np. tego, co zachodzi we wnetrzu
>
slonca czy na powierzchni czarnej dziury.
I
wlasnie to ze nie jestesmy czegos w stanie dobrze i wielokrotnie zbadac obniza
wartosc poznawcza nauki! Nauka jest tym lepsza im wiecej doswiadczenia, na
ktorym bazuje. Gdyby bylo inaczej pocoz kosztowne eksperymenty? Odchodzac w
druga strone , czyli w kierunku braku doswiaczenia - przestaje byc nauka, a
zaczyna byc „pierwotnym bulionem” hipotez, ktorych nie jestesmy w
stanie zweryfikowac (kolejne zastosowanie doswiadczenia).
>
Nie wiem tez, dlaczego Panowie Studenci przypisuja nam posiadanie
>
dogmatow (dogmatu). O ile wiem, zaden kosciol czy sekta nie oglosila
>
kreacjonizmu za dogmat
W
takim razie czym jest opis stworzenia swiata, jesli nie zalozeniem, w ktore
trzeba uwierzyc.
Jak
podaje encyklopedia PWN potocznie dogmatem okresla się „twierdzenie
przyjmowane bezkrytyczne, wylaczne na mocy autorytetu” i dokladnie takie
znaczenie mialem na mysli.
>>
Nie jestesmy w stanie wyobrazic sobie, jak moglyby wygladac
>>
lekcje biologii w paradygmacie kreacjonistycznym.
>
My nie mozemy odpowiadac za slabosc wyobrazni Panow Studentow. Ja w
>
kazdym razie doskonale sobie to wyobrazam.
Lekcje
kreacjonistyczne (na biologii) musialby albo byc przesycone religia, a wtedy
byloby to niezgodne z wolnym wyborem ucznia, albo bylyby jedynie krytyka
ewolucjonizmu a w takim wypadku dotyczylyby zbyt zlozonych zagadnien aby uczen
mogl odniesc z tego jakas korzysc.
>
Faktycznie kreacjonisci uwazaja wiekszosc z tego, co Darwin
>
napisal, za poprawne. Ponadto uznaja oni wartosc wiekszosci badan
>
opisanych w czasopismach poswieconych biologii ewolucyjnej. Poza
>
tematem ewolucji istnieje istotna zgoda miedzy tymi dwiema stronami co
>
do przynajmniej 90% problematyki nauk biologicznych.
Pozwole
sobie powtorzyc wczesniej napisane wnioski:
To
mile ze strony kreacjonistow ze zgadzaja sie w 90 procentach, nie powinni jednak
zapominac ze sa one efektem wytezonej pracy pokolen wlasnie ewolucjonistow.
Jesli chodzi o wymiane idei to sadzimy, ze pojawilby sie problem w kwestii
wyceny dorobku kreacjonistycznego. Zgodnie z dialektyczna teoria rozwoju nauki:
kreacjonizm moze spelniac funkcje znakomitej antytezy (krytyki) do tezy bedacej
przekonaniami ewolucjonistow. Poza tym nie stanowi autonomicznego bytu.
NIE
ROZUMIEM JAK MOŻNA IGNOROWAC TAK OCZYWISTY ZARZUT POD ADRESEM KREACJONIZMU!
>>>
Trzeba jednak realistycznie przyznac, ze wzgledu na slabosc
>>>
struktur kreacjonistycznych, zwlaszcza w Polsce, postulat
>>>
rownouprawnienia nie ma szans realizacji." (PTK)
>>
Przeszkoda w ich realizacji nie sa przede wszystkim "slabe
>>
struktury kreacjonistyczne", lecz niewielki dorobek naukowy.
>
Panowie Studenci w swoim zacietrzewieniu traca juz resztki zdrowego
>
rozsadku. Od kiedy to od nauczycieli w szkole wymaga sie dorobku
>
naukowego?
Niewielki
dorobek naukowy kreacjonizmu jako samodzielnej dyscypliny naukowej.
>
Jesli natomiast Panowie Studenci mieli na mysli zajecia
>
uniwersyteckie, to nalezy zapytac: "Jakich to kreacjonistow dorobek
>
naukowy badali, skoro przyznaja sie, ze o kreacjonistach czytali tylko
>
u Dawkinsa?"
Proszę
spojrzec na nasza krytyke blednego rozumienia naszych slow
- nigdzie nie jest tam powiedziane, ze o kreacjonistach czytalismy tylko
u Dawkinsa.
>
"O jakim to dorobku naukowym ewolucjonistow mozna mowic, skoro -
>
powtorzmy za podrecznikiem Villego - "Nalezy wszak podkreslic, ze
>
syntetyczna teoria ewolucji w odniesieniu do zdarzen
>
makroewolucyjnych, pomimo wspierania jej znaczacymi danymi z roznych
>
dziedzin, pozostala w zasadzie nie udowodniona"
Sam
pan uznal, ze w zasadzie jest 90 procent zgodnosci miedzy ewolucjonizmem a
kreacjonizmem, a jak napisalem jest to dorobek ewolucjonizmu. Czy te 10 procent
to specjacja i powstawanie zycia? Raczej malo jak na akt (s) tworzenia.
>>
Zamiast koncentrowac sie na krytyce ewolucji i biblijnych
>>
dywagacjach, nalezaloby sie zastanowic, jak nastepuje specjacja i
>>
makroewolucja.
>
No, prosze. Panowie Studenci mowia nam, co mamy robic. My, w
>
przeciwienstwie do nich, szanujemy wolnosc jednostki i nie zabraniamy
>
ewolucjonistom prowadzic dalej ich bezplodnej dzialalnosci. Jesli im
>
to sprawia przyjemnosc, to niech tam...
Abstrahujac
od tego kto tu jest oportunista. Cytuje swoja wczesniejsza wypowiedz:
„Dopoki
jednak nie poznamy mechanizmow zachodzacych na poziomie genow nie dowiemy sie,
czy ewolucja poprzez makromutacje materialu genetycznego nie jest mozliwa, jak
twierdza kreacjonisci. W tej chwili nasza wiedza na temat DNA jest ograniczona,
co widac w akademickich podrecznikach w ktorych w 80 procentach dominuja opisy
patologii a nie “zdrowych”, naturalnych procesow. W dalszym ciagu
nie wiemy na czym polega program genetyczny, oraz jak mozliwe jest jego spojne
funkcjonowanie.”
To
wlasnie geny zagadka, ktora nalezy rozwiklac, by moc z przekonaniem powiedziec,
„makromutacja nie jest mozliwa”. Tylko, ze kreacjonisci sami nie
tworza nowego materialu do badania, tracac czas na dyskutowanie bezplodnych
zagadnien: jak na przyklad rozmiary arki noego - patrz strona PTK.
>
Dlaczego... ewolucja to cos wiecej niz dobor naturalny i zmiennosc
>>
"Wewnatrz baraminu moze i zachodzi zmiennosc (wskutek mutacji
>>
i rekombinacji), dziala tez dobor naturalny, w rezultacie czego
>>
powstaja odmiany czy rasy, czesto blednie przez ewolucjonistow
>>
nazywane gatunkami lub nawet rodzajami."
Jesli
uznajecie zatem dobor naturalny, oraz mutacje i rekombinacje
to
uznajecie tym samym teorie ewolucji, ktora przeciez opiera sie
na
tych dwoch zjawiskach.
>
Bez zalozenia o nieograniczonej mozliwosci ekstrapolacji zjawisk
>
mikroewolucyjnych nie ma darwinizmu. W tej sprawie por. tez Pajewski,
>
Stworzenie czy ewolucja?..., s. 86-96.
>
Dodatkowym dowodem, ze sam dobor oraz zmiennosc biologiczna nie
>
wystarczaja do przyjecia ewolucjonizmu, jest fakt, ze idea doboru
>
naturalnego nie jest wcale oryginalnym wkladem Darwina
Moje
wlasne stanowisko ktore strescilem w „Dlaczego nie...” jest takie,
ze makromutacje musza rzeczywiscie zachodzic, gdyz sa one zwiazane ze skokowa
modyfikacja materialu genetycznego i odpowiadajaca temu skokowa modyfikacja
fenotypu. Taka definicje ewolucji przyjmuje jako sluszna. Proszę zapoznac się
z fragmentem mojego wczesniejszego tekstu.
„Powstawanie
gatunkow, pierwszy z procesow doskonalenia jest spowodowany wystepowaniem
przypadkowych mutacji materiału genetycznego. Wykorzystujac metafore
komputerowa można okreslic to jako zmiane konfiguracji sprzetu (hardware).
Makromutacje genetyczne sa w przyrodzie dosc częste, ale wiekszosc z nich jest
nieprzystosowawcza, lub gorsza od istniejacego gatunku. Osobniki z genotypem
odbiegajacym od normy najcześciej gina w fazie zycia plodowego, lub we wczesnym
wieku. Jest jednakze prawdopodobne powstanie mutacji korzystnej, preferowanej
przez dobor naturalny i konkurencyjność wobec
reszty gatunku. W ten sposob powstaja nowe gatunki. Taka zmiana musi byc szybka
i radykalna (np. pojawienie się mozliwosci jezykowych u człowieka), jest to
jednak wciaz ewolucja - działa dobor naturalny i jest generowana zmiennosc
(przez przypadkowe mutacje). Jak pokazalem tylko zdecydowany proces
przeorganizowuje hardware genetyczny. Z oczywistych wzgledow mutacja korzystna
występuje w przyrodzie bardzo rzadko. O ile eksperymentujac z przystosowaniem
bakterii ewolucje 90% mozemy uzyskac w ciągu kilku pokolen o tyle na korzystną
makromutacje musielibysmy czekac prawdopodobnie setki lat. (Intuicyjnie można
wyczuc, że im bardziej organizm jest zaawansowany tym dluzszy czas oczekiwania
na makromutacje). Jednak takie mutacje sa mozliwe bo czyz nie powstaja na
przyklad zupelnie nowe odmiany wirusow i bakterii. Wirus HIV pojawil się nagle,
ale raczej naciagane byloby przypisanie tego aktowi stworzenia.
Nie
potrafie jednak wyjasnic paradoksu pary zalozycieli - nie dysponuje literatura
na temat mozliwosci krzyzowania się osobnikow o roznych (lub subtelnie roznych)
genotypach. Jesli Panstwo maja dostep do takiej literatury to prosilbym o
namiary.
>>>“Wewnątrz
baraminu może i zachodzi zmienność (wskutek mutacji i
>>>rekombinacji), działa też dobór naturalny, w rezultacie czego
powstają odmiany >>>czy rasy, często błędnie przez ewolucjonistów
nazywane gatunkami lub nawet >>>rodzajami.”
Nasza
odpowiedz
>>
Komentujac dalej. Kto nazywa na przyklad rozne rasy ludzkie
>>
roznymi gatunkami - na pewno nie ewolucjonisci?
Komentarz
J.Z.
>
Panowie Studenci przypisuja mi poglad na temat "roznych ras ludzkich".
>
Naszych listowiczow prosze, by zwrocili uwage, ze subtelnie falszuja
>
dopiero co zacytowana moja wypowiedz. Nie bylo tam mowy, ze maja to
>
byc rasy ludzkie.
Wobec
tego czym się roznia rasy ludzkie od ras (czyli podgatunkow) psow.
Poslugiwalismy się tutaj ogolnym znaczeniem pojecia rasa, odmiana i gatunek.
Rozumiem teraz jednak, ze rasa w ujeciu kreacjonistycznym jest inaczej
definiowana i nie pokrywa się z okresleniem podgatunku. Prosilbym wiec o
definicje baraminu, odmiany i rasy.
>
Choc ja w cytowanym przez Panow
>
Studentow tekscie nie pisalem, iz ewolucjonizm sprzyjal rasizmowi, to
>
napisze to teraz - niewatpliwie sprzyjal.
>
A wiec zdaniem Darwina goryle i "Australczycy" zajmuja obecnie miejsca
>
posrednie miedzy pawianami i rasa kaukaska.
Naprawde
nie rozumiem w jakim stopniu fala nitscheanskiego rasizmu bylby indukowany przez
wspolczesna teorie ewolucji.
>
Wczesni ewolucjonisci (XIX-wieczni) wyraznie glosili nizszosc Murzynow
>
i innych "dzikich".
Co
znaczy, ze wspolczesni nie identyfikuja się z tymi zgubnymi pogladami (mimo, ze
sa badania pokazujace roznice w IQ miedzy murzynami i bialymi)
>
Z inspiracji darwinizmem powstala eugenika,
>
koncepcja, ze ludzie moga ulepszac swa rase przez selektywna hodowle.
>
Nie ulega tez watpliwosci, ze Hitler byl ewolucjonista. (Nie twierdze
>
jednak, ze kazdy ewolucjonista musi byc lajdakiem czy zbrodniarzem.)
W
podobny sposob można powiedziec, ze koncepcja Einsteina byla zgubna poniewaz
doprowadzila do eksterminacji tysiecy niewinnych cywilow. Proponowane tutaj
kryteria oceny moralnosci teorii naukowych nie sa wlasciwe.
Kazdy
ewolucjonista uprawia nauke. Hitler nie uprawial nauki, wiec nie byl
ewolucjonista.
Z
pozdrowieniami
Piotr
L
>
Dlaczego ewolucja i kreacjonizm wzajemnie się wykluczaja?
Jest
to mozliwe tylko wowczas gdy sztucznie ustalimy zupelnie rozlaczne wersje tych
dwoch stanowisk a takie w naturze nie wystepuja.
Oto
przyklad.
>
Musze wiec przypomniec, ze kreacjonizm to cos wiecej, niz twierdzenie,
>
ze Bog wykreowal zycie.
Zaprzeczenie
ewolucjonizmu oznaczaloby, ze mogl to zrobic zarowno Bog jak i pozaziemska
inteligencja dysponujaca odpowiednia technologia. Jesli chodzi o wszystko inne
to powstalo z wielkiego Bum! Tak wiec w tym przypadku falsyfikacja ewolucji nie
udowadnialaby kreacji.
Poza
jeden z oponentow stwierdzil za profesorem B., ze ewolucja i kreacjonizm w 90
procentach się pokrywaja a jak powiedzialem na poczatku musza byc zupelnie
rozlaczne ( do tego na tej samej skali).
Ustalmy
wiec owe rozlaczne definicje: ewolucja mowi, ze to przypadek i dobor wykreowaly
wszystkie formy zycia. Kreacjonizm twierdzi, ze mogl to zrobic tylko inzynier z
zewnatrz (ale niekoniecznie Bog!). Owszem teraz A=~B.
Dochodzi
jednak kolejny problem. Nasza wiedza, ktora poslugujemy się do opisywania
swiata jest niekompletna. Mozemy wiec zalozyc, ze teoria ewolucji jest z natury
niekompletna, jako ze nie moze byc bardziej kompletna od jej narzedzi, ktore sa
również niekompletne. Jest to dowod na to, ze sfalsyfikowanie obecnej teori
ewolucji nie udowadnia kreacjonizmu. Wbrew pozorom jest argument, ktory
najbardziej do mnie przemawia.
>
Dlatego latwo wyobrazic sobie falsyfikacje kreacjonizmu - bedzie nim na przyklad
>
kazdy sukces ewolucjonistow w laboratoryjnym zsyntetyzowaniu zycia w
>
warunkach odtwarzajacych (symulujacych) pierwotne warunki ziemskie.
Jest
to nieco niewygodne sformulowanie. Wkrotce inzynieria genetyczna będzie zapewne
w stanie stworzyc dowolny lancuch DNA (od zera, lub zreplikowac
„procedury” wyciete z DNA istniejacych istot). Juz teraz mozliwe
jest klonowanie, tworzenie nowych odmian - co będzie za jakis czas? Tak wiec,
czy będzie to oznaczalo sfalsyfikowanie kreacjonizmu?
Pytanie
o cywilizacje interweniujaca w mutacje nie jest pozbawione sensu - jest tak samo
uprawnione jak doszukiwanie się tutaj sily duchowej i wszechmocnej, w Biblii
jest wyraznie powiedziane ze Bog uczynil czlowieka na swoj wzor i podobienstwo.
Jesli interpretowac to doslownie, wowczas dojdziemy do wniosku, ze jestesmy
rowni Bogu, choc w inny miejscu dowiadujemy się, ze Bog jest alfa i omega.
>
Jesli ewolucjonisci chca uzywac slowa "ewolucja"
>
w bardzo szerokim znaczeniu, to niech to robia. Jesli uznaja, ze w
>
procesie powstania zycia i roznych jego form istotne znaczenie mialy
>
ingerencje czynnika rozumnego, to my kreacjonisci z przyjemnoscia
>
bedziemy sie nazywali ewolucjonistami.
Wobec
tego powstaja tu dwa stanowiska kreacjonistyczne: Bog ze swoja wszechmoca lub
jakakolwiek ingerencja rozumnej istoty. To drugie rozwiazanie jest ateistyczne.
Konkretnie o ktore z nich mamy oprzec dyskusje?
>
Pan Z. na pierwszej stronie naszej WWW page
>
bardzo trafnie napisal, ze jestesmy "Polish anti-macroevolution
>
group".
Zupelnie
zwatpilem, ze uda mi się poznac jednolite stanowisko PTK. Jakie zarzuty można
miec do makroewolucji i specjacji? Ze jest niemozliwa (wedlug rachunku
prawdopodobienstwa)? Powstawanie makromutacji można zaobserwowac najlatwiej u
najprostszych organizmow: bakterii, wirusow (tempo mutacji najwyzsze, stopien
skomplikowania kodu najnizszy). Sadzilem, ze glowny zarzut dotyczy powstawnia
zycia.
>
My kazdy proces, w ktorym jakas role odgrywa ingerencja rozumnego czynnika
>
(projektanta), nazywamy stworzeniem.
Czyli
inzynierowie genow moga się nazwac Stworcami, w momencie gdy stworza udana
mutacje organizmu biologicznego.?
>
Jak sie przeczyta Biblie, to latwo zauwazyc, ze Pan Bog nie stworzyl
>
czlowieka z niczego, ale z "mulu ziemi".
Czy
sa jakies wskazowki jak to interpretowac? Przeciez to moglo znaczyc tysiace
roznych rzeczy: od czastek elementarnych pod gotowe matryce DNA.
Zaden
biblijny argument nie przemowi do mnie jesli w samej ksiedze Rodzaju sa
niescislosci. Mam wyliczyc?
>
Nieprzypadkowo Dawkins dobor
>
naturalny nazywa slepym zegarmistrzem (powinien nazywac go glupim).
>
Dlatego prosimy, by nie wciskac nam ciemnoty, ze proces powstawania
>
rozmaitych form zycia i rozmaitych modeli samochodow niczym istotnym
>
sie nie rozni. Istnieje tu istotna roznica, a nazywanie jednego i
>
drugiego ewolucja uwazamy za probe zatarcia tej roznicy, czyli za
>
zabieg propagandowy.
Proces
powstawania form zycia i modeli samochodow dzieli od kreacjonizmu fakt, ze nie
ma tutaj miejsca na Boga - co najwyzej jest tutaj wolna wola czlowieka, ktora
takze moze zwiastowac kolejny etap ewolucji.
>
Niektorzy ewolucjonisci definiuja ewolucje nawet tak szeroko, ze moze
>
obejmowac zarowno ewolucje w scislym sensie, jak i ujecie
>
kreacjonistyczne
I
vice versa, o czym chyba nie trzeba się rozpisywac.
>
Porownajmy kilka wypowiedzi: (ewolucja olowkow i samochodow)
Szczerze
mowiac jestem mile zaskoczony, ze podobne porownania do tych z naszej dyskusji,
byly wykorzystywane w fachowych tekstach.
>
12. Dlaczego... teologie tez mozna uznac za nauke
>
Nauka i jej metodologia wzajemnie sie definiuja. Nie mozna
>
przywlaszczyc sobie tylko okreslenia "naukowosci", odrzucajac
>
metodologie.
>
Teologia tez ma swoja metodologie.
Ha
... nie powiedzialem, ze teologia nie ma swojej metodologii.
Ale
jest na tyle inna niz metodologia nauk biologicznych, ze nie można ich
wzajemnie laczyc.
Powiem
tylko o doswiadczeniu i eksperymencie jako metodzie naukowej.
>
Dla Polaka uczony to nie tylko fizyk, biolog
>
czy astronom, ale takze jezykoznawca, historyk, filozof i teolog, o
>
ile zajmuja sie oni badaniami w swojej dziedzinie.
Ha
... wyobrazmy sobie, ze znawca filologii porownawczej probuje porozumiec się z
genetykiem. Rownie duza przepasc jest miedzy teologia a nauka rozumiana w tym
„niewlasciwym” naszym znaczeniu.
Filozofia
jest wyraznym przykladem zbladzenia w wyjasnianiu procesow psychicznych.
Uprawiajacy filozofie poznania utkneli w miejscu, poniewaz nie zasilili
logicznego myslenia faktami zaczerpnietymi z neuropsychologii.
>
Slowa nie maja wlasciwych (prawdziwych) sensow, chyba ze za wlasciwy sens uznamy
>
ten zastany. Ale jesli za wlasciwy sens uznamy sens zastany w danym
>
jezyku, to akurat Panowie Studenci sens ten gwalca.
Faktycznie
- Panowie nas uswiadomili.
Podobnie
jak wczesniej z dogmatami - poslugiwalismy się pojeciem obiegowym, ktore wydaje
się nieostre, ale skuteczne w rozgraniczaniu skrajnosci, a dobrze rozumiemy, ze
nauki empiryczne sa wyraznie inne od teologii.
>>
W podobny sposob mozna powiedziec, ze nauka jest religia, tylko
>>
stosujaca inna metodologie, tzn. opierajaca sie nie na Objawieniu,
>>
ale na empirii!! Nie mozna nazywac nauka metafizycznych bredni.
>
Oho, zdaje sie, ze nasi Panowie Studenci sa ateistami! Co do tego, ze
>
nauka jest religia, to mnie sie to podoba.
Domyslam
się, ze przyklad się podoba - dlatego wlasnie go podalismy.
>
Ale sami wielokrotnie stwierdzaja, ze idea makroewolucji nie jest empirycznie
>
potwierdzona. Jesli tak, to musi pochodzic spoza empirii.
Jak
dotad nikt nie pokazal, ze jest zupelnie niemozliwa. Slow „musi”
jest nie na miejscu.
>
Nikt nie mowi, ze Objawienie jest kryterium rzetelnosci wiedzy
>
teologicznej. Jest raczej jej zrodlem (jednym ze zrodel). Kryteria
>
rzetelnosci teologii sa podobne, jak w naukach nieempirycznych: wiedza
>
ta winna byc powszechnie zrozumiala i uargumentowana. A argumenty
>
niekoniecznie musza miec charakter empiryczny.
Punktem
wyjscia jest w nauce empiria, ona jest jej podlozem. W teologii jest to
objawienie. Wiadomo, ze jakie przeslanki taki tez wniosek. Z falszywych nie moze
wynikac prawdziwy, chocbysmy nie wiem jak się starali. Empiria ma ta zalete, ze
doswiadczenie mozemy weryfikowac, Biblii zas nie mozemy nawet zrozumiec.
Piotr
Lason
Drogi
Panie Z
Interesuja
mnie tylko fakty i nie czuje potrzeby udowadniania wlasnej kompetencji w
przerzucankach slownych, lub prowadzenia fanatycznej wojny, z ludzmi, ktorych na
oczy nie widzialem.
Pozwolilem
sobie pozostawic bez komentarza teksty w stylu:
>>>
Wczesni ewolucjonisci (XIX-wieczni) wyraznie glosili nizszosc Murzynow
>>>
i innych "dzikich".
>>
>>Co
znaczy, ze wspolczesni nie identyfikuja się z tymi zgubnymi pogladami
>Lecz
faktem jest ze rasizm i ewolucjonizm byl/jest scisle ze soba
powiazany.
>>>(mimo,
ze sa badania pokazujace roznice w IQ miedzy murzynami i bialymi)
>
No prosze! Czy koledzy prywatnie nie lubia Murzynow?
Po
odrzuceniu tego, co naprawde nie przystawalo do dotychczasowego poziomu
konwersacji, lub dotyczyło spraw z ktorymi się nie identyfikuje zostalo:
>>3.
Wbrew podzialowi na kreacjonizm przyrodniczy i biblijny, korzenie obu
>>nurtow
sa w Biblii.
>Kreacjonistami
przyrodniczymi jest takze wielu wyznawcow Islamu (...i >hinduizmu). Proszę
wiec nie wciskac nam tu ciemnoty, ze kreacjonizm to
>
jakas forma religii odwolujacej sie do Biblii.
Ocenmy
jakiego stanowiska tak zaciekle broni Pan
Z.Ja
mowie X, na to Pan Z. "nie nie! X odnosi sie tylko do: szeroko,
plytko,
inaczej...pojmowanego kreacjonizmu". Na to ja "to moze Y"
"nie
nie! Y również nie pasuje” Niepokoi mnie, ze walcze z fantomami.
Nie
sie wiec stanie swiatlosc w umyslach „niedouczonych?”
ewolucjonistow:
Takim
to trzeba kawe na lawe!
A.
Kreacjonizm przyrodniczy nie jest religia i nie czerpie absolutnie zadnych
wartosci
i faktów z Biblii.
Powod:
Oprocz samego aktu stworzenia pozostale fakty sa nieinterpretowalne.
Akceptujemy
interpretacje biblijna w calosci, lub w ogole. Poza tym kreacjonizm wywodzacy się
z hinduizmu jest tym samym co kreacjonizm chrzescijanina, co Pan stwierdzil,
a w obu religiach szczegoly techniczne stworzenia wygladaly inaczej wiec
nie mozemy wybrac tylko katolickiej wersji, bo niby jakim prawem.
B1.
Zycie we wszechswiecie zapoczatkowal
Bog - istota duchowa o niewyobrazalnej potedze, ktora byla od samego poczatku.
B2.
Zycie zaszczepic mogla obca cywilizacja
C1.
Bog stworzyl baraminy i wiecej się nie pokazal
C2.
Bog doglada swojej trzody.
A
teraz watpliwosci - to co tygrysy lubia najbardziej:
Jesli
B2 to jak Pan slusznie zauwazyl powstaje pytanie: kto stworzyl ta inna
cywilizacje? Z drugiej strony w pewnym miejscu „nie obchodzi go ile mocy
mial projektant.”Pozostaje wiec tylko rozwiazanie B1, sluszne na mocy
definicji Boga jako istoty obecnej od samego poczatku (no comment!)
Jesli
B1 to jakkolwiek jakis Bog moze istniec, to sfalsyfikowanie ewolucji dostarczy
dowodow chrzescijanom.
Wiadomo,
ze pojawiaja się gatunki, ktorych wczesniej nie bylo. Czyli powstaja one w
wyniku hybrydyzacji baraminow? Przeciez nie jest to zapisane w Biblii a nawet
jesli by bylo to Biblia zgodnie z zalozeniem A nie moze podlegac interpretacji.
C1 oznacza, ze jednak kreacjonisci zgadzaja się na specjacje wyznaczona
krzyzowaniem się baraminow? C2 zaklada kierowanie mutacjami przez Boga.
W
ogole to bardzo proszę o naszkicowanie mi pelniejszej teorii baraminow, bo z
FAQ strony PTK wiem mniej o baraminach niz przed jej lektura.
A
teraz sekcja humorystyczna:
>Kreacjonisci
generalnie
>rozdzielaja
kreacjonizm biblijny od przyrodniczego, lecz ewolucjonisci
>udaja
slepych i gluchych na nasze twierdzenia. Prawie wszyscy
>ewolucjonisci
nie rozrozniaja tych dwoch form kreacjonizmu.
Bezplatny
test narzadow percepcji dostepny jest na stronie PTK
pod
„Najczęstsze pytania”.
>Pewnie
typowe sa tylko bajki, bo te zawsze mozna sobie
>wyobrazic
np. na ekranie gry (tj. symulacji:) komputerowej.
Odkad
pamietam zawsze wystepowalem w roli obroncy komputerow. Jesli ktos ma
watpliwosci ze symulacja komputerowa jest tautologiczna, niepraktyczna,
niefalsyfikowalna itp. to z radoscia rzuce go na pozarcie sepom z Wydzialu
Informatyki.
>Czy
kolega uwaza, ze piasek tez ma swiadomosc? :)
Piasek
chyba by się pogniewal za takie insynuacje. Szczegolnie goracy.
>Znowy
myslenie zyczeniowe. "Moze to", "moze tamto". A moze...
>krasnoludki?
:)
Chyba
nie odbierzesz mi wiary, ze wielbione przeze mnie istotki naprawde istnieja
(wraz z nimfami i elfami) ?
>Prawa
natury chyba sie od tego czasu nie
>zmienily?
Ciekawy
watek na odrebna debate.
>Nie
rozumiem dlaczego, uczniowie mieliby byc pozbawieni wolnosci w
>poznaniu
slabych stron dogmatycznie wpajanego im ewolucjonizmu?
Ktokolwiek
mnie indoktrynowal, zrobil to nad wyraz skutecznie. Proponuje stosowac podobna
technike, bo jesli taka bzdura jak ewolucjonizm jest aprobowana, to wpoic można
juz chyba wszystkko.
>Przeciez
ewolucjonizm funkcjonujacy dzis w szkolach to bzdura, w ktora nie >wierza
nawet ewolucjonisci (Gould, Eldgredge, Crick itp.)
Wyglada
na to, ze sekta pt. „ewolucjonizm szkolny” ma haka nawet na tegie
glowy. Obawiam się, ze Crick jest juz za stary na zmiane wyznania.
>A
od kiedy to "ewolucja" stanowi samodzielna dyscypline naukowa? :-) Nic
>mi
nie wiadomo, aby ktos mial tytul naukowy z "ewolucji". Mozna
>natomiast
uzyskac tytuly naukowe z biologii, chemii, paleontologii itp.
Pytanie
do AudioTele: Ewolucja to: A. pasozyt toczacy szacowne dyscypliny naukowe. B.
zywiciel kreacjonizmu C. kara dla dorastajacych chlopcow za folgowanie sobie we
snie.
>Po
drugie, stwierdziliscie, ze wasza "wiedza o kreacjonizmie
>ogranicza
sie do faktow prezentowanych przez jego przeciwnikow."
Po
pierwsze: bardzo brzydko z Pana strony, ze zdanie majace charakter pokojowy
mianowicie „W ocenie zamieszczonych na stronie materialow staralismy sie
nie kierowac pochopnymi reakcjami - glownie dlatego, ze nasza wiedza o
kreacjonizmie ogranicza sie do faktow prezentowanych przez jego
przeciwnikow” zostalo wykorzystane przeciwko nam samym. Ale przeciez tutaj
chodzilo o stan wiedzy sprzed kilku miesiecy.
>>W
dalszym ciagu nie wiemy na czym polega program genetyczny, oraz jak
>>mozliwe
jest jego spojne funkcjonowanie."
>>To
wlasnie geny zagadka, ktora nalezy rozwiklac, by moc z przekonaniem
>>powiedziec,
"makromutacja nie jest mozliwa".
>Onus
probandi ciazy po stronie podajacej teze. To wy musicie udowodnic,
>ze
makromutacja (i abiogeneza) sa mozliwe.
Powoli!
Obalenie mitu stworcy jest raczej drugorzednym celem dla naukowca.
Poza
tym: Proszę przypomniec sobie argument o niekompletnosci nauki. Dopoki nauka
nie rozwikla zagadki genow to nie wygra ani ewolucja ani kreacjonizm.
>Tylko,
ze kreacjonisci sami nie tworza nowego materialu do badania,
>tracac
czas na dyskutowanie bezplodnych zagadnien: jak na przyklad
>rozmiary
arki noego - patrz strona PTK.
>Robia
to, aby obalic
>zarzuty
swoich oponentow, ktorzy podniesli teze, ze do arki nie
>zmiescilaby
sie odpowiednia ilosc zwierza. To wszystko.
Nareszcie
rozumiem dlaczego dinozaury musialy wyginac :--)
>>Osobniki
z genotypem odbiegajacym od normy najcześciej gina w fazie
>>zycia
plodowego, lub we wczesnym wieku. Jest jednakze prawdopodobne
>>powstanie
mutacji korzystnej, preferowanej przez dobor naturalny i
>>konkurencyjność
wobec reszty gatunku. W ten sposob powstaja nowe gatunki.
>>Caly
czas mowa tu o mikroewolucji. :( My nie zaprzeczamy mozliwosci
>>powstawania
nowych gatunkow. :)
Wobec
tego na czym polega makromutacja, jeśli nie na powstawaniu nowych gatunków.
Czyzbysmy mieli podac sobie rece?
>Jesli
jedna makromutacja zdarza sie raz na setki lat, to nic by nie powstalo.
>(pamietajmy
ze musi miec jeszcze czas aby przetrwac i dalej skutecznie
>sie
powielic, czyli znalezc drugiego podobnego do siebie :) Dzis
>ewolucjonisci
maja o wiele mniej czasu niz poczatkowo zakladali.
Chodzi
oczywiscie o jedna skuteczna mutacje. Oszacowania o rozrzucie 100 -1000 lat to
intuicyjne przeczucia. Mnostwo czynnikow z ktorych najwazniejsze to: wielkosc
populacji, zlozonosc organizmu, podatnosc na mutacje wplywaja na duza
nieokreslonosc wyniku. Na marginesie, skad wiecie ile WAM czasu zostalo;)?
>>Jednak
takie mutacje sa mozliwe bo czyz nie powstaja na przyklad zupelnie >>nowe
>>odmiany
wirusow i bakterii.
>To
nie przyklady makro lecz mikroewolucji, czyli zmiennosci w pewnych
>granicach.
Wirusy nadal sa wirusami, bakterie nadal sa bakteriami. itp.
A
ssaki nadal ssakami!
Czy
Pan naprawde spodziewa się, ze jakikolwiek biolog podejmie się dogladania zaby
od kijanki do formy krolewicza?
>>Komentarz
JZ.
>Gwoli
scislosci. To nie moj komentarz, lecz prof. Pajewskiego.
Przesylam
pozdrowienia
>http://www.creationism.org.pl/faq.html#baramin
>Czy
dobrze zrozumialem, ze czytaliscie nasze materialy na WWW?
Istotniejsze
czy przyjal Pan do wiadomosci, ze definicja baraminu w faq jest dosc ogledna, i
niewystarczajaca.
>Lecz
faktem jest ze rasizm i ewolucjonizm byl/jest scisle ze soba
>powiazany.
Proszę
w takim razie o konkretne zwiazki Dawkinsa z rasizmem, skoro jest on
„czolowym anty-kreacjonista”, bo Koledzy z 19 wieku nie leza w kregu
moich zainteresowan.
>Nonsens.
Czy trzeba byc naukowcem, aby wierzyc w ewolucjonizm?
A
czy trzeba wierzyc w Boga, zeby byc chrzescijaninem?
>>Dochodzi
jednak kolejny problem. Nasza wiedza, ktora poslugujemy się
>>do
opisywania swiata jest niekompletna. Mozemy wiec zalozyc, ze teoria
>>ewolucji
jest z natury niekompletna, jako ze nie moze byc bardziej kompletna >od
>>jej
narzedzi, ktore sa również niekompletne. Jest to dowod na to, ze
>>sfalsyfikowanie
obecnej teori ewolucji nie udowadnia kreacjonizmu.
>To
nie jest zaden dowod, gdyz to, ze nauki empiryczne opisuja
>rzeczywistosc
w sposob przyblizony i niekompletny nie dowodzi, ze
>istnieje
jakas inna alternatywa.
Jesli
„nauki em..... i niekompletny” to można byc pewnym, ze nie można
byc niczego pewnym i to jest wystarczajacy dowod.
>Wkrotce
inzynieria genetyczna będzie zapewne w stanie stworzyc dowolny
>lancuch
DNA (od zera, lub zreplikowac "procedury" wyciete z DNA
>istniejacych
istot). Juz teraz mozliwe jest klonowanie, tworzenie nowych
>odmian
- co będzie za jakis czas? Tak wiec, czy będzie to oznaczalo
>sfalsyfikowanie
kreacjonizmu?
>Falsyfikacja
zajdzie wtedy, gdy ewolucjonisci wykaza, ze zycie moze powstac >samorzutnie i
ze makroewolucja faktycznie zachodzi PRZY BRAKU >INGERENCJI INTELIGENTNEGO
>CZYNNIKA
Z ZEWNATRZ.
Zeby
to wykazac musielibysmy odnalezc jakiegos malo inteligentnego inzyniera
genetycznego ;) A o takich u nich ciezko. Srednia inteligencji oscyluje tutaj w
granicach 150.
>Podobny
to nie tozsamy. Chyba to jasne. Tu zas wyjasniam sens stworzenia
>czlowieka
na Boze podobienstwo:
>http://www.silesia.pik-net.pl/SlowoNadziei/opracowania/ewangelia.html
Skorzystam
>>Sadzilem,
ze glowny zarzut dotyczy powstawnia zycia.
>Tak.
Drugie, to makroewolucja od ameby do Homo Sapiens.
W
takim razie jak bardzo makro jest ta MAKROewolucja
>>Zaden
biblijny argument nie przemowi do mnie jesli w samej ksiedze
>>Rodzaju
sa niescislosci. Mam wyliczyc?
>Zaden
argument do Ciebie nie przemowi, jesli wychodzisz z innego
>paradygmatu.
Po prostu zreinterprerujesz go w jego ramach. Sprobuj
>swoich
sil z teistycznymi argumentami np.. Williama Lane Craig'a. Jak
>znasz
angielski to polecam:
>http://www.leaderu.com/offices/billcraig/menus/index.html
Zapowiada
się ciekawa lektura do poduszki.
>>Punktem
wyjscia jest w nauce empiria, ona jest jej podlozem.
>Wydaje
mi sie, ze to wlasnie jest falszem. To krytykowal Popper i p.
>Pajewski.
Juz Kant zauwazyl, ze kazde rozumowanie zaczyna sie od
>a'priori.
Sama empiria bez wyjasnien nie ma znaczenia. A wyjasnienia
>zawsze
funkcjonuja w obrebie jakiegos paradygmatu, zbioru zalozen
>swiatopogladowych.
Kazdy
eksperyment zaklada a priori pewna hipoteze, ale naukowiec ktory podejmuje
wysilek umyslowy nie jest tabula rasa. Niedoszlemu psychologowi trudno jest
wyrazic zgode na negacje roli doswiadczenia w kazdym procesie wnioskowania.
>>Empiria
ma ta zalete, ze doswiadczenie mozemy weryfikowac, Biblii zas
>>nie
mozemy nawet zrozumiec.
>A
skad tak dziwaczny wniosek? Zasadnicze twierdzenia biblijne sa proste
>i
zrozumiale (Mt.11:25) A problem przyjecia twierdzen Biblii nie jest
>prawie
nigdy problemem intelektualnym, lecz moralnym:
Nie
kwestionuje przeslania moralnego Biblii, gdyz ono nie wymaga weryfikacji jako ze
bylo weryfikowane przez tysiace lat wyksztalcania się umowy spolecznej.
>Twierdzenia
biblijne sa rowniez weryfikowalne, o czym mogli sie
>przekonac
Ci, ktorzy dali jej wiare. Mysle, ze np. w Chrzescijanskiej
>Spolecznosci
Internetu (http://www.chsi.rubikon.net.pl) znajdziesz wiele
>osob,
ktore moga poswiadczyc, ze przekonali sie na wlasnej skorze o
>realnosci
Boga i prawdziwosci Biblii.
W
moim jezyku nazywa się to synchronicznoscia zdarzen i zapewniam Pana, ze wiem
na czym polega w praktyce.
Pozdrawiam
...
z
nadzieja na szybka kreacje odpowiedzi
Piotr
Lason
Dziurawy
zapis kopalny a prawdopodobienstwo warunkowe!
Ksiazke
"Sad nad Darwinem" (Darwin on Trial) kupilem z nadzieja, ze znajde w
niej
jasno sformulowana krytyke ewolucjonizmu. Poza tym byla bardzo tania!
Okazalo
sie, ze niewiele nowego wnosi ponad to co bylu juz poruszane na forum
grupy
(odnosze wrazenie, ze niektorzy Panowie Kreacjonisci korzystali w duzym
stopniu
wlasnie z tej ksiazki). Czesc dotyczaca filozofii nauki i zarzuty
tautologicznosci,
falsyfikacji itd sa w znacznym stopniu nieprzekonywujace
(zostaly
zreszta doglebnie przedyskutowane na grupie).Jestem w 100 procentach
przekonany,
ze zarzuty te sa bezpodstawne.
Troche
niepokoju w moja "wiare" wniosl rozdzial o wykopaliskach. Przypomne,
ze
zarzuty
wokol makroewolucji mozna pogrupowac:
1.
Makromutacje nie sa mozliwe, a nawet jesli to
2.
Zapis kopalny przeczy teorii ewolucji
Otoz
zwracam sie z konkretnym pytaniem do archeologow i paleontologow i
Martina
Mckeya - tlumacza "zakazanej...". Ile szkieletow roznych gatunkow
czlekopodobnych
znaleziono do tej pory? Chodzi mi o ilosc szkieletow w
poszczegolnych
gatunkach.
Jesli
znaleziono na przyklad 3 szkielety pana X i 2 pana Y to znaczy, ze
prawdopodobienstwo
znalezienia szkieletu gatunku, ktory naprawde istnial jest
bardzo
niskie i dziurawosc zapisu jest wynikiem jego niedoskonalosci - co
znaczy,
ze nie moze byc stosowany jako argument przeciw ewolucji.. Jesli
natomiast
wrecz przeciwnie odnaleziono 150 szkieletow X i 130 Y to znaczy, ze
prawdopodobienstwo
utrwalenia jest jednak duze. Majac odpowiednie dane na
temat
skutecznosci paleontologow statystyk bylby w stanie wyznaczyc
prawdopodobienstwo
warunkowe (znalezienia wykopaliska gatunku X) pod warunkiem
(jego
istnienia). Z tego zas mozna w dalszej kolejnosci wyznaczyc najbardziej
prawdopodobny
stopien dziurawosci zapisu kopalnego i zakonczyc spor.
Na
przyklad jesli prawdopodobienstwo utrwalenia i znalezienia wynosi 0.5 to
oznacza,
ze polowy gatunkow nie bedzie w zapisie kopalnym i tyle wlasnie
wynosi
jego stopien "dziurawosci". Jedyne co jest potrzebne to dane na temat
dotychczasowych
wykopalisk - jeszcze raz powtorze - obrazujacych skutecznosc
paleontologow
i "utrwalacza".
Dla
wiekszej dokladnosci nalezaloby uwzglednic skale czasowa - czym starsze
gatunki
tym mniejszy stopien utrwalenia i wieksza dziurawosc.
Mam
nadzieje, ze nie zanudzilem
Pozdrawiam
Piotr
Lason
Niespójność
stanowiska Z:
z
jednej strony jest tylko przeciwko makroewolucji, zaś z mikroewolucą się
zgadza (90 procent wspolnego stanowiska),
z
drugiej krytykuje mikroewolucję zarzucajac na przyklad doborowi naturalnemu
tautologicznosc
Biblia
jest niezgodna z faktami: Bog stworzyl czlowieka w takiej formie ze potrafil on
posługiwać się językiem (miał zdolność nazywania zwierząt), zaś
wykopaliska nie potwierdziły tego zarówno w kryterium napisów jak i czaszki,
czlowiek pojawil się stosunkowo niedawno
Pozostaje
interwencjonizm - kierowanie mutacjami - , choc jest on zupełnie
achrzescijanski, gdyz odrzuca Biblie w której nie ma wzmianki o stopniowym
tworzeniu, dodatkowo odrzuca Biblie gdyz jest niezgodna z faktami. Czy
interwencjonizm jest stanowiskiem kreacjonisty - chrzescijanina Z.
Za
ewolucją: gatunków mniej złożonych jest więcej niż bardziej złożonych i
doskonałych. Mniejsze tempo mutacji optymalnych u doskonalszych wynika z prostej przyczyny - rzecz która jest
bardziej doskonała trudniej jest udoskonalić tym samym nakładem sił (presją
ewolucji) niż rzecz mniej doskonałą.
Fraktalna
struktura kodu - programu DNA
„Przetrwanie
najlepiej dostosowanego” jest definicją dostosowania a nie def. doboru
naturalnego. Nie jest więc tautologią.
Co
z narządami szczątkowymi.
Kreacjoniści
zarzucają ewolucjonistom mówienie „może” podczas gdy sami mają
luksus pewności wynikający z tego, że cokolwiek by się chciało to Bog tak
chciał i nie muszą tego udowadniać. W nauce nic nie jest takie pewne.
Istnienie
tylu prymitywnych organizmów to dowód na to, że ewolucja nie zastępuje lecz
dołącza nowe gatunki.
Na
jakiej podstawie określa się, co jest baraminem.?
(...)
::Definicja
zycia jest nieostra. Czy mo na w ten sposob okreslic replikatory
::plywajace
w pierwotnym bulionie, lub tak powszechne w przyrodzie wirusy?
::Zycie
wiec nie powstalo w kilku krokach, a juz na pewno nie w jednym.
:Nalezaloby
odtworzyc bulion i wytworzyc komorki, a nie replikatory. Wirusy
:sa
dosc specyficznym bytem, ale nie maja sensu bez istnienia organizmu, w
:ktorym
moglyby sie replikowac. Dlatego powstanie z jalowych poczatkowo
:materialow
zywych komorek, ktore potrafia sie normalnie rozmnazac,
:przetwarzac
srodowisko i zawieraja wszelkie elementy znanych nam
:jednokomorkowcow
potwierdziloby ewolucjonizm, a obalilo kreacjonizm.
P.L:
Niestety na odtworzenie całego procesu nie mamy czasu i to jest głównym powód
dla którego eksperymenty z „bulionem pierwotnym” nigdy nie beda
stanowily rzetelnego zrodla wiedzy o tym co sie wowczas wydarzylo.
Z
koniecznosci czasu trwania procesu wynika, ze nie jestesmy w stanie go ponownie
odtworzyc w taki sposob jak kiedys to udalo sie Naturze;-). Naukowcy musza sie
wiec uciekac do sztucznej stymulacji bulionu, modyfikacji warunkow i dedukcji na
podstawie niepelnych informacji. Makromutacje trzeba wyjasnic innymi metodami
(byle nie wyjasnieniem tego jako efektu stworzenia).
::posluzymy
sie
::analogia
stawiania domu. Po zbudowaniu nie ma na nim rusztowania - jako
::zbyteczne
zostaje odrzucone, mimo, ze kiedys pelnilo istotna role w
::spajaniu
::niekompletnej
calosci. Istnienia "biologicznego rusztowania", lub
::analogicznych
struktur nie bierzecie pod uwage.
:Nalezy
opisac owo rusztowanie i dowiesc, ze czystym przypadkiem obok stalo
:rusztowanie
budujace pozostale elementy organizmu, wykorzystujacego
:oskrzela.
Rzeska jest jedynie przykladem, ze w jednym miejscu i czasie musi
:powstawac
b. wiele roznych zwiazkow organicznych, ktore spowodowaly
:powstanie
calosci.
P.L:
Proponowana tutaj hipoteza biologicznego rusztowania liczy sobie jakies pol
miesiaca, ale juz wywolala zainteresowanie wplywowych genetykow i ewolucjonistow
(just kidding)). Pozwole sobie nakreslic jej zalozenia: po pirewsze i
najwazniejsze - rusztowanie nie
powstalo „czystym przypadkiem”, - stanowilo wczesniejsza forme
organu (ewolucja to nie tylko dodawanie, ale również ujmowanie). Kazdy element
zlozonego obiektu jest istotny i calosc nie moglaby funkcjonowac gdyby jego
zabraklo - to oczywiste w wiekszosci przypadkow (choc czlowiek moze funkcjonowac
bez jednej nerki, jednej polkuli mozgowej itd). Biologiczne rusztowanie okresla
mozliwy kierunek rozwiazania paradoksu. Dopuszczenie takiej mozliwosci wymaga
jednak wykroczenia poza schematy myslenia. I w tym wlasnie celu nalezy rozwijac
genetyke. Ktos kto stawia sobie cel odnalezienia "biologicznych
rusztowan" byc moze je odnajdzie. Ktos kto idzie w innym kierunku
(kreacjonista) na pewno przez przypadek nie trafi na nie.
(...)
::Niestety
opacznie rozumiecie ewolucje, poniewaz moze ona odbywac sie na
::wielu
poziomach, takich jak na przyklad abstrakcyjny swiat idei.
:Nie
jest kwestionowana ewolucja, ale ewolucjonizm gloszacy, ze obecne zycie
:powstalo
w efekcie ewoluowania od mitycznego bulionu.
P.L:
Watpie, aby ten postulat zgodnosci byl wlasciwie akcentowany w tekstach
kreacjonistycznych. Jesli juz to umniejsza sie znaczenie ewolucji (patrz
przyklady z bakcylami odpornymi na antybiotyk) wszelkimi dostepnymi srodkami (ze
niby nic nowego nie tworzy...). Zgoda, ze makromutacji obecna ewolucja nie
wyjasnia wlasciwie. Kreacjonizm również nie wyjasnia makromutacji, tylko ja
tlumaczy, podobnie jak kiedys czlowiek tlumaczyl sobie wyladowania atmosferyczne
igraszka bogow.
J.B.:
Tak samo my kwestionujemy, ze zycie powstalo w wyniku
dzialalnosci
mitycznego i hipotetycznego bostwa. A tak na marginesie:
dlaczego
akurat bostwo, dlaczego zycie nie mogliby stworzyc kosmici ?
(...)
::Nale
y uznac, ze kreacjonizm - w rozumieniu - tylko kreacja si y wy szej
::jest
w stanie stworzyc zycie - zostal
sfalsyfikowany.
:Nie
rozumiecie pojecia falsyfikowalny. Falsyfikowalnosc oznacza, ze istnieje
:sposob
obalenia danej hipotezy.
P.L:
Rozumiemy doskonale. Sfalsyfikowanie oznacza obalenie teorii wlasnie w oparciu o
kryteria falsyfikowalnosci. Aby dyskutowac co wlasciwie zostalo obalone
nalezaloby zdefiniowac pojecie zycia: gdzie sie ono zaczyna? Dyskusja nad tym,
czy wirus (chocby komputerowy) nie jest zyciem wcale nie jest pozbawiona sensu.
A replikator?
J.B.:
Zeby uscislic, bo chyba nastapilo tu pomieszanie pojec.
Sfalsyfikowana
zostala teza, ze czastki organiczne nie mogly powstac
spontanicznie
z prostych zwiazkow chemicznych (w tym sensie, ze wykazano, iz
jest
to mozliwe). Natomiast sam kreacjonizm jest absolutnie niefalsyfikowalny, bo nie
da sie
przeprowadzic
eksperymentu, ktory udowodnilby, iz zycie powstalo w
wyniku
ingerencji jakiejs sily wyzszej.
(...)
::W
1990 roku Julius
::Rebek
z MIT zaprojektowa czasteczki -
replikatory, ktorych kolejne
::generacje
to ARBI, ZARBI, ZNARBI (informacja zapozyczona z "Genetyki
::kultury"
- Mariusz Biedrzycki).
:Nie
wysilil sie specjalnie, bo krysztaly to takze replikatory.
P.L:
Interesujace. Prosimy o zrodla. Powodem jest ciekawosc. Jaka jest szybkosc
replikacji i na czym to polega?
::Jesli
uczeni otrzymaja zycie "jednoskr tne" z "bulionu
pierwotnego"
::przy
stymulacji swiatlem i wyladowaniami to calkowicie przekresli to teorie
::kreacjonizmu.
:Oczywiscie
macie racje. Prosze teraz o sformulowanie falsyfikowalnosci
:ewolucjonizmu,
tzn. okreslenie, jaki eksperyment obala ewolucjonizm?
P.L:
Z powodow podanych wyzej tak sie raczej nie stanie, a jesli nawet to wyniki beda
kwestionowane przez nastepne stulecie.
Jesli
chodzi o kryteria falysfikacji. Oto one. Brak falsyfikowalnosci wystepuje przy
teorii, ktora nie mowi konkretnie w jakich warunkach co ma zajsc. Na przyklad
psychoanalityk powie, ze reakcja na frustracje będzie agresja, a jesli nie to
wycofanie i spokoj. Nie jest to falsyfikowalne bo nie definiuje specyfiki
zjawiska. Pacjent moze byc agresywny, lub spokojny, wiec jaki z tego wniosek?
Ewolucja jest falsyfikowalna bo mowi, ze obiekty o takich a takich
wlasciwosciach, w okreslonych warunkach beda sie zmienialy, optymalizowaly, oraz
zmienialy otoczenie. Nie mowi natomiast, ze organizmy beda sie cofaly, lub byly
statyczne rozwojowo itd. Pantha rei! Tak sie wlasnie dzieje. Eksperymenty
zachodza w naturze, gdzie mozemy obserwowac zmiany.
Przykladowym
ekspermentem falsyfikujacym ewolucje moga byc zjawiska zachodzace w populacji
bakterii.
W
pewnych indywidualnych warunkach ewolucja moze nie zachodzic dostrzegalnie
szybko, lub wykonac nagly skok, tak jak przyslowiowy kamien moze nie upasc na
ziemie, co jednak nie falsyfikuje teorii grawitacji, lecz sugeruje, ze oto
wydarzylo sie cos nietypowego. [Kazda teoria, ktora a priori szacuje
prawdopodobienstwo danego zdarzenia jest falsyfikowalna (wiekszosc twierdzen
psychoanalitycznych jest wiec falsyfikowalna, choc nieostro)] niezly tekst!
(...)
::"To
jednak przesad, e teoria naukowa
musi wywodzi si z fakt˘w (gdyby tak
::by
o, to teoria ewolucji nie mog aby powsta !).
:W
tym sensie nie jest to teoria naukowa, zgadzam sie z tym pogladem.
P.L:
Ale przeciez teoria naukowa musi sie wywodzic z faktow! Nie do konca rozumiem o
to z ktorym pogladem się zgadzasz.
::Teorie
naukowe wywodza sie z obserwacji przyrody i eksperymentow
::(rzeczywistych
i intelektualnych). Podstawa jest jednakze rzeczywistosc,
::ktora
mo na wielokrotnie zbadac, a nie jak ma to miejsce w kreacjonizmie
::dogmat.
:Twierdzenie,
ze kreacjonizm jest dogmatem to nieprawda. Raczej :ewolucjonizm mozna postrzegac
jako nowa religie oparta o irracjonalna :wiare.
P.L:
Dla mnie dogmatem jest przyjecie czegos bez checi weryfikacji, watpliwosci,
zadawania pytan. Wiedza wylozona w Biblii ma charakter dogmatyczny i niejasny.
Natomiast
ewolucjonizm nie spelnia podstawowych zalozen religii. Pozwala na przyklad
wierzyc w wielu „bogow”, nie jest jedyny, zacheca do refleksji nad
jego doskonaleniem, nie oddaje niczemu holdu (ewentualnie poszukiwaniu prawdy).
J.B.:
Ja ze swojej strony chcialbym uzyskac dokladna odpowiedz na
pytanie:
na jakim kryterium opiera sie kreacjonizm, tzn. co jest
podstawa
do twierdzenia, ze zycie powstalo w wyniku jednorazowego
aktu
kreacji ?
(...)
::Nie
jestesmy w stanie wyobrazic sobie, jak moglyby wygladac lekcje biologii
::w
paradygmacie kreacjonistycznym.
:Nauka
biologii nie potrzebuje ewolucjonizmu ani kreacjonizmu.
P.L:
Czy to znaczy, ze biologia nie ma nic wspolnego z ewolucjonizmem? Poza tym, to
nie my stwierdzilismy, ze kreacjonizm powinien byc wykladany w szkole?
Faktycznie to nie biologia potrzebuje kreacjoznimu, lecz lekcje religii.
(...)
::Je
li uznajecie zatem dobor naturalny, oraz mutacje i rekombinacje to
::uznajecie
tym samym teorie ewolucji, ktora przeciez opiera sie na tych
::dwoch
::zjawiskach.
:Teorie
ewolucji jako rownowaznik doboru natualnego nikt nie kwestionuje. :Ale daleko tu
jeszcze do ewolucji z bulionu, gdy nie bylo jeszcze zadnych w
:ogole
konkurentow.
P.L:
Konkurencja w szerokim znaczeniu to rywalizacja ze srodowiskiem, ktore doslownie
rozprasza porzadek - a nim wlasnie jest zycie.
(...)
::Tak
naprawde przystosowanie sie jest wlasnie ewolucja.
:Oczywiscie,
ale musi byc ten - ktory sie dostosowuje. Tak wiec po co taka
:np.
malpa mialaby sie zmieniac w czlowieka, skoro zyje jej sie dobrze?
P.L:
Twierdzisz, ze malpa nie ma zadnych trosk i problemow?
:Generalnie
rzecz ujmujac odnosze wrazenie, ze Panowie nie rozumiecie istoty
:kreacjonizmu.
P.L:
Najwyrazniej PTK nie dala nam szansy. Przeszkoda w postaci ograniczenia
intelektualnego (naszego) jest raczej wykluczona.
J.B.:
Podobnie my moglibysmy powiedziec, ze kreacjonisci nie
rozumieja
ewolucji, ale takie przerzucanie sie tego typu
stwierdzeniami
do niczego nas nie doprowadzi...
:Kreacjonizm
nie neguje ewolucji, jako procesu dostosowywania
:sie
do srodowiska. Kreacjonizm neguje ewolucjonizm gloszacy, iz my -
:ludzie,jestesmy de facto potomkami pierwotnych jednokomorowych :organizmow.
P.L:
Kreacjonizm nie tylko neguje, ale probuje cos wyjasniac metoda naukowa i to jest
jego podwojny blad. Odnosze wrazenie, ze nie rozumiesz naszego stanowiska. Zeby
sprawa byla jasna - nie twierdzimy, ze ewolucja wyjasnia makromutacje, na to
przyjdzie nam jeszcze poczekac.
:Kreacjonizm
mozna latwo obalic eksperymentalnie, co oznacza ze jest
:falsyfikowalny.
Nie znam sosobu obalenia ewolucjonizmu. Jezeli jakas
:hipoteza
nie jest falsyfikowalna, to nie jest to teoria naukowa.
P.L:
Stworzenie zycia z bulionu nie jest kryterium falsyfikacji kreacjonizmu. Dlatego
nie powinno sie tego podawac jako dowodu na jego falsyfikacje. Kryterium
falsyfikacji bylby eksperyment pokazujacy moment naglej reorganizacji zycia
(kiedy to powinna zajsc), ktorej sprawca bylaby sila swiadoma, niezalezna od
praw fizyki i niedeterministyczna.
J.B.:
Kreacjonizm jest niefalsyfikowalny - patrz wyzej. Zreszta
obawiam
sie, ze ostateczna argumentacja srowadzi sie do tego czy
Biblia
jest prawdziwa, czy tez nie. A zejscie na poziom teologii, gdy
chce
sie rozpatrywac fakty biologiczne nie wrozy niczego dobrego, a
poza
tym ma niewiele wspolnego z nauka...
:Ja
osobiscie jestem przekonany, ze ewolucjonistom brakuje kogos pokroju
:Einsteina,
ktory w oparciu o znane obserwacje sformulowal w nowatorski
:sposob
istote fizyki wszechswiata. Ewolucjonizm zagubil sie w tym, z nowe
:odkrycia
poddaja coraz bardziej w watpliwosc gloszone tezy, a brakuje
:zupelnie
nowego sformulowania pogladow w oparciu o znane obserwacje.
:Janek
P.L:
Przylaczam się w oczekiwaniu na nowego Einsteina
>BTW.
Niech co zle bedzie juz na mnie. Nie bardzo wiem wprawdzie o co
>chodzi,
ale co to wlasciwie znaczy 'najoczywistsze problemy?',
>ale
niech juz bedzie.
>Czekam
w kazdym razie na merytorycznosc mojego rozmowcy i ide
>dalej.
Tytulem
wstepu:
1.
Nie mam zamiaru przedstawiac ci doglebnej analizy twojego tekstu - po prostu nie
mam na to czasu, ani ochoty. Przykro mi - bo wiem, ze taka informacja zwrotna by
ci się przydala. Moje wnioski biora się z przemyslenia tematu, a nie
negatywnych emocji wobec twojej osoby, lub kreacjonizmu w ogole. Dlatego tez
wycinam te wszystkie „W
dalszym ciagu na merytorycznosc mojego rozmowcy i ide dalej.”
2.
Kiedys interesowalem się dyskusja kreacjonistow i ewolucjonistow. Bylo, minelo,
z twojego postu nic nowego się nie dowiedzialem. Te same problemy, odgrzane w
innej formie. Na jedne sa gotowe odpowiedzi, na inne nie ma. Takie dyskusje nic
w tej materii nie zmienia bo potrzebne sa krotko mowiac dodatkowe badania
naukowe.
3.
Zastanawiam się dlaczego nikt z kreacjonistow (w tym również Polskiego
Towarzystwa..) nie odpowiedzial na prowokacje tekstem „dlaczego nie
kreacjonizm?” (byla jedna osoba, ale ktora wykruszyla się po pierwszej
odpowiedzi).
>>
Przystosowanie nie
>>
jest synonimem przezycia poniewaz wystepuja r=F3wnie=BF inne formy doboru=
>:
>>
plciowy, krewniaczy, grupowy.
>
>Przepraszam,
ze znow mace. Od czego inne sa to formy doboru?
>Od
przezycia?
Jak
to od czego inne? Od siebie nawzajem. Wspolnie okreslaja rozne domeny
oddzialywania ewolucji. Ostatnio wskrzeszeniu ulegla koncepcja doboru grupowego
(nacji, panstw itd), ktory jest w przypadku cywilizacji czlowieka byc moze
wazniejszy od doboru naturalnego. Na drugim miejscu jest dobor plciowy. Role
zmieniaja się i wlasnie zbadaniu odzialywan roznych form doboru na efekt
koncowy dedykowane sa te rozne nazwy.
Jak
myslisz, czy Eskimosi rownie dobrze orientowaliby się w otoczeniu, gdyby mieli
tylko jedno okreslenie na snieg?
>>
Zapiszmy pierwsze zdanie w formie mniej
>>
pokreconej - dobor naturalny doskonali zdolnosc do przezycia
>>
organizmow, poprzez promowanie coraz to lepszych kombinacji genow (w
>>
czym pomaga mu wymiana materialu genetycznego rodzicow i crossing
>>
over). Czy teraz brzmi to sensownie?
>Moim
zdaniem to tautologia, chociaz mocno pokrecona.
>Co
to znaczy 'doskonali'?
>Co
to sa te 'lepsze kombinacje genow' i dlaczego sa one
>'lepsze'?
>Ciagle
chodzi o przezycie. Lepsze jest to, co daje lepsze
>mozliwosci
przezycia. Nie mam racji?
1.
Nie bierzesz pod uwage jednego aspektu, oczywistego dla ewolucjonisty. Tutaj
chodzi o zmiane, dynamiczny proces a nie rownowage dwoch ciezarkow na szalach
wagi.
2.
Gdyby dobor naturalny nie zachodzil to wowczas to co jest lepsze wcale nie
prowadziloby do doskonalenia. A nie zachodzilby tak sprawnie gdyby w mechanizmy
genetyczne nie bylo wbudowane crossing-over. W ogole nie zachodzilby gdyby
ludzie byli bezplciowi - stad wlasnie bierze się dominacjia organizmow
rozmnazajacych się plciowo.
>Czyli
- 'dobor naturalny to to, co daje lepsze mozliwosci
>przezycia,
a lepsze mozliwosci przezycia to takie, ktore
>pozwalaja
przezyc albo lepiej zyc.'
>Jeszcze
bardziej bez sensu niz poprzednio.
Ty
to powiedziales. Nie rozumiem w jakim celu rozwijasz to zdanie.
1.
„Dobor naturalny to to, co daje lepsze mozliwosci przezycia”
Piszac
„Lepsze mozliwosci przezycia TO takie ktore pozwalaja przezyc, albo lepiej
zyc” sam tworzysz tautologie, akurat w tym przypadku niepotrzebna bo ona
nic nie wyjasnia. Natomiast tautologia nie jest zdanie nr.1
Jest
to TWOJ blad logiczny. Zauwaz, ze tzw. tautologie to czesto rownowazne
definicje, niezbedne przy poznawaniu kolejnych, coraz glebszych znaczen pojecia.
>>
Nie ma chyba potrzeby ponownego
>>
walkowania dawno rozwiazanych problemow epistemologicznych.
>Ktos
sobie mysli, ze mu cos rozwiazali?
Owszem,
studiujac filozofie poznania i nauki napotyka się na te same zagadnienia.
Uwierz mi, ze sprowadzaja się one do wspolnego mianownika, nawet jesli nie sa
rozwiazane. Sa po prostu przedyskutowane. Osoba ktora się tym interesuje będzie
znala za, przeciw i ow wspolny mianownik na poziomie metasystemu.
>>
Ale czytajac post moznaby stwierdzic, ze ewolucja opiera si=EA jednak na
>>
mutacjach, czytaj zmianach skokowych.
>
>Zapytam
konkretnie nie bawiac sie w zabawy terminologiczne,
>ktore
sa dla mnie strata czasu:
>Jakie
mutacje mogly doprowadzic z
>jednej
strony do powstania szympansa, z drugiej strony do homo sapiens,
>skoro
wiadomo, ze szympans ma o jeden chromosom w parze wiecej niz my?
>Czy
byly to mikromutacje, czy makromutacje, czy moze jeszcze cos innego?
To
byly oczywiscie makromutacje. Jakie? Przypadkowe, nie-letalne, co wiecej
doskonalace gatunek. Jesli chcesz to przesle ci moj wlasny model ewolucji tych
dwoch aspektow. Staralem się wyjasnic w nim jak wspoldzialaja makro mutacje i
ewolucja alleli. Nie wyjasnilem jednak problemu pary zalozycieli, gdyz nie
jestem biologiem, a nie jestem w stanie znalezc szczegolowych materialow na
temat mozliwosci krzyzowania się osobnikow o innym genotypie.
>>
Po trzecie: post rozwija linie
>>
ofensywna, zapominajac o defensywnej.
>
>Dzieki.
>Czekam
na merytorycznosc mojego rozmowcy i ide dalej.
Akurat
to powinno rozumiec się samo przez się. Podstawowy zarzut wobec kreacjonizmu
jest taki, ze jest jedynie krytyka.
>>
Po piate: JL zarzuca ewolucji stosowanie kryterium wygody
>>
zamiast praktycznosc
>>
(zalozmy w tej chwili ta specificzna definicje
>>
wygody - nie stosowanie kuchenki mikrofalowej, tylko gotowanie nad
>>
ogniskiem, bo tak zdrowiej ;-)
>Na
czyms podobnym polega praktycznosc teorii ewolucji?
Socjobiologia,
memetyka, sieci neuronowe...
>Nie
bardzo. Religia naklada na czlowieka obowiazki.
O
tak, wizyta w kosciele i standardowa umowa spoleczna, za mniemane odkupienie win
i zycie wieczne. Takich ludzi jest wbrew pozorom wiele. Niewielki wklad - duzy
zysk w postaci silnych mechanizmow obronnych - poczytaj Fromma.
Parafrazujac
pewne slowa - wierzacy zyska jesli Bog istnieje, nie straci jesli go nie ma.
Niewierzacy ryzykuje, bo choc nie ma dowodow na istnienie Boga, to moze jednak
istniec, a w takim wypadku straci. To druga wada bycia areligijnym. Sa również
zalety.
>A
teoria ewolucji w niektorych swoich przejawach pragnie z czlowieka
>te
obowiazki zdjac. A co daje w zamian?
>
>>
Wygodna jest wiara w opatrznosc boska poniewaz znosi
>>
przy okazji caly ciezar odpowiedzialnosci.
>Jest
dokladnie odwrotnie, ale to nie na temat.
Moze
nie mowimy o tej samej odpowiedzialnosci? O presji egzystencjalnej,
indywidualnym odnalezieniu swojej wlasnej drogi, wreszcie poczucia, ze wszystko
co zrobie zalezy wylacznie ode mnie, i nikty mi w tym nie pomoze.
Znajac
dwie strony medalu nie potrafie zrezygnowac ze swojej wolnosci, mimo, ze wiem
jakie zyski bym osiagnal.
>>
a jak do tej pory niestrudzenie
>>
pra do przodu.(nauki medyczne)
>Nie
wiedzialem.
Dowiesz
się przy pierwszej wizycie u lekarza.
>>
Po szoste: pojawiaja si=EA motywy religijne typu: Jestem
>>
chrzescijaninem. Wierze, ze Bog, ktory mogl stworzyc z nicosci, moze
>>
byc tez sila sprawcza ewolucji. Poniewa=BF wierze w Boga...Dysku=
>sja
>>
wiary i religi jest nieuprawniona. Jak z czyms takim w ogole
>>
dyskutowac?
>
>Po
co dyskutowac?
>Najlepiej
milczec w pokorze.
Przed
czym skoro ja nie uznaje prawd objawionych. Jedynie ty czujesz pokore, a slepa
wiara jest ci drogowskazem.
>Nieadekwatne
i nie na temat.
Powtorze
jeszcze raz: slepy zegarmistrz nie rowna się przypadkowi.
>Duzo
dobrego samopoczucia zycze.
>
>JL.
>
Pozdrawiam
Piotr
L
Drodzy
Panstwo,
Czytajac
watek o kreacjonizmie nie tylko odnioslem wrazenie, ze pan L utracil lacznosc z
biezacymi problemami, ale mam co do tego absolutna pewnosc. Post, ktory
rozkrecil cala dyskusje nie podejmuje merytorycznej dyskusji z ewolucjonizmem i
w metny sposob prezentuje najoczywistsze problemy. Jest to jedynie slaba krytyka
metody naukowej ewolucjonizmu. Wezmy na warsztat szczegolnie zaakcentowana
rewelacje - „dobor naturalny polega na tym, ze przezywaja najlepiej
przystosowane osobniki a najlepiej przystosowanymi osobnikami sa te, ktore
przezyly” - wedlug L niesie to ze soba tyle informacji „co
napisalem, co napisalem, a to co napisalem jest tym, co napisalem”, co
dowodzi ze JL nie rozumie zasady falsyfikacji i ma slabe mozliwosci rozdzielcze
w zakresie roznicowania znaczen slow (tautologie). Przystosowanie nie jest
synonimem przezycia poniewaz wystepuja również inne formy doboru: plciowy,
krewniaczy, grupowy. Dobor naturalny definiuje zdolnosc do dzialania nazwijmy to
indywidualnego przez co stosowanie takiego okreslenia jest uzasadnione. Zapiszmy
pierwsze zdanie w formie mniej pokreconej - dobor naturalny doskonali zdolnosc
do przezycia organizmow, poprzez promowanie coraz to lepszych kombinacji genow
(w czym pomaga mu wymiana materialu genetycznego rodzicow i crossing over). Czy
teraz brzmi to sensownie? Nie ma chyba potrzeby ponownego walkowania dawno
rozwiazanych problemow epistemologicznych. Drugi przyklad z innej beczki:
mikromutacje jako okreslenie mechanizmu ewolucji jest mylace a pan JL stosuje je
nazbyt czesto. Makromutacje - to owszem, gdyz dotycza reorganizacji materialu
genetycznego. Mikromutacje niewiele maja wspolnego z mutacjami, sa to raczej
rekombinacje, a podloze rekombinacji jest zupelnie inne, niz mutacji. Ale
czytajac post moznaby stwierdzic, ze ewolucja opiera się jednak na mutacjach,
czytaj zmianach skokowych. Po trzecie: post rozwija linie ofensywna, zapominajac
o defensywnej. Przy okazji zgadzam się z opinia, ze wiedze o krytykowanym
neoewolucjonizmie JL ma raczej plytka. Po piate: JL zarzuca ewolucji stosowanie
kryterium wygody zamiast praktycznosc (zalozmy w tej chwili ta specificzna
definicje wygody - nie stosowanie kuchenki mikrofalowej, tylko gotowanie nad
ogniskiem, bo tak zdrowiej ;-) . A czyz kryterium wygody nie sa wszystkie
mechanizmy obronne jakie stosuje slaby czlowiek, w tym również religia?
Wygodna jest wiara w opatrznosc boska poniewaz znosi przy okazji caly ciezar
odpowiedzialnosci. Z takim podejsciem nauki biologiczne dawno by się zatrzymaly
a jak do tej pory niestrudzenie pra do przodu.
Po
szoste: pojawiaja się motywy religijne typu:” Jestem chrzescijaninem.
Wierze, ze Bog, ktory mogl stworzyc z nicosci, moze byc tez sila sprawcza
ewolucji.” Dyskusja wiary i religi jest nieuprawniona. Jak z czyms takim w
ogole dyskutowac?
Gdybym
byl jakimkolwiek autorytetem na tej grupie, wowczas zalecilbym siegniecie do
strony Kreacjonistycznej, gdzie wiele problemow podobnego typu się pojawia,
oraz nieskromnie mowiac do krytyki, ktora napisalem wspolnie z kolega,
zatutulowana „Dlaczego nie kreacjonizm?”(1 miesiac na grupie
religia).
I
mowiac powaznie, caly ten szum wokol sporu ewolucjonizm vs kreacjonizm zaczyna
mnie powoli nudzic.
Przy
okazji - A.C - twoja retoryka jest dowcipna i blyskotliwa. Dobrze się bawilem,
ale miej wiecej szacunki dla osob, ktore się dopiero wprawiaja.
Pozdrawiam
grupe z rewiru sci.psychologia
Piotr
Lason
Na
ewolucję istot żywych składają się dwa procesy: powstawanie gatunków i
doskonalenie gatunków istniejących. Niezrozumienie ich istoty oraz różnic
prowadzi do niepotrzebnych sporów obozów saltacjonistycznych,
gradualistycznych i punktualistycznych. Pozwolę sobie przedstawić propozycję
modelu wyjaśniającego źródło zmian zachodzących w organizmach żywych.
Podstawą
biologicznego doskonalenia się jest dobór naturalny (wraz że wszystkimi jego
pochodnymi), odsiewający osobniki niedostosowane, lub globalnie gorsze od
swojej konkurencji. Dobór naturalny jest skuteczny w połączeniu z naturalną
skłonnością materiału genetycznego do nieukierunkowanych zmian. Źródłem
tych zmian jest przede wszystkim „crossing-over” (plus wymiana
materiału genetycznego między rodzicami) oraz mutacja. Przypadkowe zmiany (gdyż
proporcja negatywnych i pozytywnych jest w nich taka sama) są niejako
ukierunkowywane przez działanie doboru naturalnego. Jeśli tak zdefiniujemy
ewolucję to, jak za moment pokażę, całkowicie pokrywa ona fenomen zmienności
istot żywych.
Kluczem
do zrozumienia nowej formy ewolucji jest zaakceptowanie możliwości następowania
szybkich, a być może nawet skokowych zmian. Ewolucjoniści unikają takiego
określenia tłumacząc szybkie zmiany przyspieszeniem naturalnego biegu
ewolucji, który w skali czasu geologicznego sprawia wrażenie skokowego. Można
więc twierdzić, że zapis kopalny jest na tyle „dziurawy” iż nie
jest w stanie oddać płynnych przejść zachodzących w szybki, aczkolwiek
ewolucyjny sposób. Niedoskonałość danych paleontologicznych wydaje się być
prawdą, dlatego nie mogą one być kryterium przesądzającym na korzyść
ewolucjonizmu, lub kreacjonizmu. Aby pokazać, że skokowe zmiany rzeczywiście
zachodzą należy odwołać się do genetyki. Powstawanie nowego gatunku wiąże
się ze zmianą jego wyposażenia genetycznego, co jest widoczne jeśli na przykład
porównamy różną ilość chromosomów u gibbona i człowieka. Takie zmiany ze
swojej natury muszą być skokowe. Trudno sobie wyobrazić na czym polegałoby
stopniowe dzielenie się, lub łączenie chromosomów. Takie zmiany zachodzą,
lub nie - brak jest stanów pośrednich. Nie jest to jednak argument przemiawiający
za kreacjonizmem. Każda zmiana w swego źródła jest tak naprawdę skokowa -
to jak zostanie odebrana przez obserwatora zewnętrznego zależy
„rozdzielczości” jego percepcji. Ewolucja wydaje się być płynna
tylko dlatego, że końcowy efekt - fenotyp, uwarunkowany jest najczęściej
poligenetycznie (wielogenowe), choć pewne cechy takie jak na przykład kolor
oczu mają charakter wyraźnie skokowy (skwantowany).
Powstawanie
gatunków, pierwszy z procesów doskonalenia jest spowodowany występowaniem
przypadkowych mutacji materiału genetycznego. Wykorzystując metaforę
komputerową można określić to jako zmianę konfiguracji sprzętu (hardware).
Makromutacje genetyczne są w przyrodzie dość częste, ale większość z nich
jest nieprzystosowawcza, lub gorsza od istniejącego gatunku. Osobniki z
genotypem odbiegającym od normy najczęściej giną w fazie życia płodowego,
lub we wczesnym wieku. Jest jednakże prawdopodobne powstanie mutacji
korzystnej, preferowanej przez dobór naturalny i konkurencyjność
wobec reszty gatunku. W ten sposób powstają nowe gatunki. Taka zmiana
musi być szybka i radykalna (np. pojawienie się możliwości językowych u człowieka),
jest to jednak wciąż ewolucja - działa dobór naturalny i jest generowana
zmienność (przez przypadkowe mutacje). Jak pokazałem tylko zdecydowany proces
przeorganizowuje hardware genetyczny. Z oczywistych względów mutacja korzystna
występuje w przyrodzie bardzo rzadko. O ile eksperymentując z przystosowaniem
bakterii ewolucję „typową” możemy uzyskać w ciągu kilku pokoleń
o tyle na korzystną makromutację musielibyśmy czekać prawdopodobnie setki
lat. Intuicyjnie można wyczuć, że im bardziej organizm jest zaawansowany tym
dłużej musielibyśmy czekać.
Genotyp
człowieka w porównaniu z naczelnymi różni się około 1 procent, co świadczy
o pokrewieństwie a nie o tym, że człowiek został stworzony „od
zera”. Tak naprawdę powstawanie gatunków należałoby zamienić na
powstawanie gatunku. Na wykresach gatunków widzimy wspólnego przodka który
rozgałęzia się na dwa gatunki. Ten poważny błąd wprowadza ograniczenie
rozumowania laików. Nie na rozbiciu gatunku na dwa odłamy polega ewolucja,
lecz na tworzeniu się jednego gatunku na bazie już istniejącego.
Drugim
procesem ewolucji jest doskonalenie gatunków. Stosując metaforę komputerową
powiemy, że jest to doskonalenie oprogramowania (software). Ewolucja ma tutaj
duże możliwości, lecz jest ograniczona „platformą sprzętową”.
Prowadzi do „docierania się” materiału genetycznego w zakresie spójności
wpływów pomiędzy poszczególnymi genami, oraz ich allelami (odmianami). W odróżnieniu
od powstawania gatunków tutaj zmiany nie mają charakteru śmierć-przeżycie
(0-1). Mechanizmem zmienności jest bowiem „crossing-over” (oraz
kombinacja mat. rodziców), który działa w dozwolonym zakresie, rekombinując
różne połączenia alleli. Osobnik gorszy przeżyje, ale będzie miał mniejszą
szansę reprodukcji, co wystarczy dla ukierunkowania ewolucji.
Procesy
powstawania gatunków i ich doskonalenia są skuteczne w podobny sposób.
Makromutacja działa co jakiś czas, ale bardziej radykalnie, natomiast ewolucja
gatunku działa cały czas lecz powoli. Być może globalny efekt, na
przestrzeni tysięcy lat jest taki sam. Makromutacja tworzy potencjalną możliwość
rozwoju. Gdyby nie było makromutacji to po pewnym czasie gatunek dotarłby się
i przestałby się zmieniać. Ewolucja „typowa” jest również
bardzo istotna, o czym świadczy przewaga rozmnażania płciowego, dostarczającego
zmienności, nad bezpłciowym.
Zasadniczym
problemem opisanego tutaj modelu jest sposób rozpowszechniania się nowych,
korzystnych mutacji. Kreacjoniści będą tutaj dopatrywali się wpływu siły
boskiej. Skąd jednakże wzięło się tak duże podobieństwo genetyczne człowieka
do małpy? Kreacjonista odpowie, że Bóg skorzystał z tego co wcześniej
stworzył mimo, że w Biblii nie ma słowa na temat przodków człowieka? Można
też powiedzieć, że Bóg skorzystał z podobnej matrycy, kształtując osobno
człowieka i małpę. Czy nie jest to jednak naginanie faktów do wygodnej
interpretacji religijnej?
Ewolucjoniści
poradzą sobie z tym problemem tłumacząc, że zmiany hardware to płynne, choć
szybkie przeobrażanie się genotypu. Nie załatwia to problemu ponieważ
skokowość musiała tutaj wystąpić tak czy inaczej. Pozostaje problem w jaki
sposób osobnik z korzystnie odmienionym genotypem zapoczątkował nową linię
gatunkową. Na podstawie rachunku prawdopodobieństwa należy odrzucić wariant
w którym nagle pojawiła się para podobnie zmienionych osobników przeciwnej płci.
W jaki sposób pierwszy „Adam” odnalazł sobie partnerkę z którą
mógł mieć potomstwo? Jakie są granice elastyczności w krzyżowaniu się
osobników o innym hardware? Na te pytania musimy sobie jeszcze odpowiedzieć.
[wróć]
Piotr
Lasoń ok. 1998?

Text
& Design
Copyrights
by Piotr
Lasoń
[Home
Page]
|