Piękno,
Sztuka i Nauka cz. 3/3
Piękno, Sztuka i Nauka
cz. 1
Piękno,
Sztuka i Nauka cz. 2
[wróć]
Podsumowanie
Nauka i sztuka
Niebo i Ziemia
Barwy i dźwięki
Zacznijmy
od podsumowania. Kryteria Piękna są dość oczywiste – jest to wszystko
to, co nam się podoba. Człowiek jest jednak praktycznym estetą – w
partnerze życiowym poszukuje piękna, gdyż jego instynkt wie, że w ten sposób
jednostka zapewnia sukces reprodukcyjny swoim dzieciom. Z kolei podążanie za
modą, czymś powszechnie uważanym za atrakcyjne, umożliwia uzyskiwanie profitów
w życiu doczesnym. W ten skuteczny
aparat postrzegania, wyposażyła człowieka ewolucja gatunku a częściowo jego
własne, życiowe doświadczenie.
Piękno
jest uniwersalne tylko w pewnych granicach – jego założenia programowe są
jasno określone, aczkolwiek ulegają mutacjom zależnym od sytuacji i przypadków
losowych. Kontekst modyfikuje nasze postrzeganie piękna. Spragniony odnajdzie
natchnienie w oszronionej butelce wody mineralnej, po ciężkiej zimie każdy
promyk słońca będzie dodawał otuchy a na spalonych słońcem stepach ludzie
będą wznosić do nieba modły o kroplę deszczu. Z tego względu, iż geny
kodują preferencje Piękna pochodzące z przeszłości gatunku, z których część
może być całkowicie nieprzydatna dla człowieka współczesnego praktyczny i
konieczny jest margines swobody. Dzięki pamięci możliwe jest przekazywanie i
aktualizowanie wiedzy w tempie szybszym niż wielopokoleniowa akumulacja cech
dziedziczonych. Zysk jest więc natychmiastowy i dotyczy aktualnej sytuacji.
Mimo to, trzeba należy zdać sobie sprawę z tego, że część odziedziczonych
w spadku kategorii piękna jest wyłącznie muzealnym eksponatem.
Generalnie
jednak, dążenie do piękna i tworzenie piękna są kluczem do sukcesu w świecie
flory i fauny. Dzięki pięknu możliwa jest współpraca, rywalizacja oraz
jawny wyzysk. Ten ostatni ma miejsce w przypadku drapieżników wabiących swoje
ofiary imitacją ich standardów piękna. Podobny mechanizm oszustwa
zamierzonego wykorzystuje się w reklamach. W czasach pop kultury subtelne piękno,
którego dostrzeżenie wymaga koncentracji, zrozumieniu kontekstu ustępuje
miejsca pięknu mierzonemu w kategoriach ilościowych. I właśnie ta trudność
w percepcji piękna jest jedynym kryterium wyższości określonych form piękna
nad innymi. Coś, co jest bowiem rzadkie lub trudne do zdobycia, jest o tyle
lepsze, że daje specjaliście określone profity i władzę. Masy tym różnią
się od jednostki, iż spłycają pojęcie piękna, zatrzymują się na poziomie
percepcji wrażeń, nie zadają pytań o źródło piękna, kontekst i nie
obserwują swoich własnych, subtelnych reakcji na te wrażenia. W pewnym sensie
poczucie zachwytu jest bliskie poczuciu rozumienia. Osoba, która patrząc na
kolor nieba przywołuje z pamięci obrazy zachodów słońca, odcieni wody
morskiej lub połysku kamieni szlachetnych wykracza poza docierające do niej w
danej chwili wrażenia. Jeśli porównać dostrzeganie piękna do rozumienia, to
z pewnością każdy naukowiec jest jednocześnie artystą. Obu zaś cechuje dążenie
do poznania prawdy. Jak pisze John Barrow „W procesie tym, selekcji ulegają
takie wyobrażenia świata, które najkorzystniej modelują cechy prawdziwej
rzeczywistości – w obszarach, gdzie odbywa się adaptacja. Tak więc
biologia ewolucji wspiera realistyczny sposób widzenia świata, a przynajmniej
tej jego części, której prawidłowe postrzeganie jest korzystne ewolucyjnie.
Prawidłowe postrzeganie nie tylko daje przewagę wobec innych, którzy potrafią
postrzegać mniej realistycznie, lecz często jest wręcz niezbędnym warunkiem
podtrzymania egzystencji każdej formy złożonego życia. Gdyby powstał umysł,
który samorzutnie tworzy wyobrażenia nie odpowiadające rzeczywistości, nie mógłby
przeżyć.” str.48-49 „Wszechświat a Sztuka”
Prawdopodobnie
nauka i sztuka wywodzą się z towarzyszącej człowiekowi od zarania dziejów
potrzeby zapamiętania i uczenia się rzeczywistości. Ponieważ pamięć człowieka
jest i była niedoskonała, z czego na pewno zdawali sobie sprawę nasi
przodkowie, potrzebie zapamiętywania towarzyszyły narzędzia służące do
odwzorowywania rzeczywistości. W tych czasach sztuka i nauka stanowiły jedno.
Na kolejnym etapie rozwoju społeczeństwa nauka poszła innym torem niż
sztuka. Oprócz bowiem odwzorowania, aspiracją jej było wyjaśnianie przyczyn
i formułowanie twierdzeń na temat skutków. Dla sztuki bardziej istotne było
to, co jest niż „dlaczego?”. Sztuka naśladowała rzeczywistość
produkując dzieła atrakcyjne dla zmysłów, przedstawiające motywy, do których
w rzeczywistości dążą wszyscy ludzie. Stopniowo a w zasadzie całkiem
niedawno, sztuka zaczęła odchodzić od realizmu uznając go za mało inspirujący
i wyeksploatowany temat. Mimo wszystko zachowała swój naturalistyczny
charakter nieustannie czerpiąc inspirację z natury. Co zaś działo się w
nauce? Ta z kolei przyjęła obserwację za punkt wyjścia, dzięki któremu możliwe
stałoby się wniknięcie do świata niedostępnego zmysłom człowieka lecz
stanowiącego podstawę rzeczywistości dostępnej zmysłom. Sztuka i nauka
pochodzą z tego samego źródła, z tej samej potrzeby, ale jednocześnie,
zgodnie z tym co wcześnie powiedziałem różnią się. Autor książki
„Wszechświat a Sztuka” John Barrow dodaje jeszcze jedną różnicę
pomiędzy nauką i sztuką. Sztuka nie neguje subiektywizmu postrzegania człowieka,
sądzę nawet, że odwzorowuje nie świat ale jego subiektywną percepcję i
wcale się tym nie przejmuje. Brak dążenia do obiektywizmu jest czymś nie do
pomyślenia w nauce, eliminującej błędy nie związane ze zjawiskiem, dążącej
do opisu i wyjaśnienia świata takiego jakim jest a nie jakim go widzi
konkretny obserwator (choć to ostatnie pytanie jest istotne na przykład dla
psychologii społecznej).
Trendem,
który do niedawna dominował sztuki plastyczne był realizm, poprzedzony
okresem symbolizmu, koniecznego w świetle nie dość dobrych techniki
odwzorowania rzeczywistości. W pewnych kulturach jego rozwój był blokowany
przez wierzenia religijne. Mowa tutaj oczywiście o islamie, zabraniającym
artystom obrazowania istot żywych, odzwierciedlających w tym systemie samego
Boga. Ze względu na zakaz religijny, w krajach arabskich rozwinęła się
sztuka kaligrafii oraz sztuka tworzenia skomplikowanych wzorów geometrycznych i
deseni mozaikowych. Nie są one zupełnie wyabstrahowane z rzeczywistości
– wzory te w jakiś sposób tkwią w każdym z nas, o czym przekonują się
„podróżnicy” eksperymentujący z narkotykami psychodelicznymi. Jak
pisze Barrow, sztuka orientalna różniła się od malarstwa Zachodu brakiem
wyraźnie zdefiniowanej perspektywy. Podczas, gdy na Zachodzie rozwijano umiejętność
odwzorowania odległości przy pomocy punktu zbieżnego oraz jaskrawości barw,
w Chinach obserwator dzieła sztuka był wszędzie i nigdzie. Brak wyraźnej
perspektywy i brak cienia są najistotniejszymi różnicami między malarstwem
Wschodu i Zachodu. Zaburzenie realizmu w dziełach orientalnych zmusza
obserwatora do aktywnej obserwacji a techniki takie jak origami, czy bonzai
wykorzystują jako materiał to, co na Zachodzie uznawane jest za narzędzie
(papier) lub inspirację (drzewo).
Zwolenników
pejzaży z pewnością zainteresuje pochodzenie tego szczególnego upodobania.
Otóż, jak pisze John Barrow, podstawowe skłonności estetyczne wywodzą się
z reakcji człowieka na otaczającego go środowisko. Nasi przodkowie, choć żyli
krócej niż człowiek współczesny, musieli często zmieniać środowisko, by
zaopatrzyć się w żywność i uniknąć niepotrzebnego konfliktu z innymi
grupami. Prowadzili więc koczowniczy tryb życia na Ziemi, która była
ogromna, nie poznana i w większej części nie zamieszkana przez człowieka.
Ruchliwość grup zbieracko – łowieckich wiązała się z dokonywaniem
wyboru jak najlepszego miejsca na nocleg i dłuższe postoje. Obecnie wiadomo,
że pierwsi ludzie pojawili się na terenach afrykańskiej sawanny, porośniętej
głównie trawami i częściowo drzewami oraz krzewami. Pozornie niepraktyczne
zainteresowanie chmurami można wytłumaczyć oczekiwaniem człowieka
pierwotnego na deszcz w tych właśnie warunkach. Genetyczne zainteresowanie
zjawiskami rozgrywającymi się na niebie były warunkiem wykształcenia
wyspecjalizowanych umiejętności przepowiadania pogody. Grupy nie posiadające
tego typu specjalistów (przypuszczalnie szamanów) miały mniejsze szanse na
przetrwanie. Ciekawych danych na temat bazowych preferencji środowiska
dostarczają badania przeprowadzone nad małymi dziećmi. Otóż z reguły
preferują one widoki przedstawiające sawannę, najmniej zaś pustynię.
Starsze dzieci znające z doświadczenia inne środowiska, np. tereny zalesione,
preferują je na równi z sawanną. Bardzo często schemat sawanny odtwarzany
jest w parkach i na terenach rekreacyjnych. Sawanna w odróżnieniu od gęstych
lasów daje możliwość znalezienia bezpiecznego schronienia w cieniu drzewa
oraz umożliwia obserwację otoczenia. Przenieśmy się w bliższą nam przeszłość
ludzkości. Kolejnym, ważnym czynnikiem, wpływającym na ocenę atrakcyjności
środowiska życia jest skłonność do eksploracji w poszukiwaniu miejsca do
zamieszkania na stałe. Stąd też bierze się fascynacja górami, ścieżkami a
przede wszystkim dolinami ukrytymi pomiędzy łańcuchami szczytów górskich.
Ponadto zachwycają nas widoki łąk, wodospadów, owoców i kwiatów – słowem
wszystkiego tego, co było kiedyś niezbędne do zbudowania dostatnie egzystującej
enklawy. Nawet teraz każdy, kto planuje urlop, jako idealne miejsce odpoczynku
wyobraża sobie sceny naturalistyczne, pozwalające na ucieczkę od zimnych
i nienaturalnych konstrukcji urbanistycznych miasta. Nasi przodkowie, nie
znając zaawansowanych form komunikacji, zdobywali praktyczną wiedzę na temat
związków przyczynowo – skutkowych dzięki genom. Bodźce, za pośrednictwem
programu genetycznego wzmagają w nas czujność, odpychają lub przyciągają.
Dzięki tym mechanizmom, w czasach gdy nie istniał język i pismo, nasi
przodkowie mogli reagować zanim cokolwiek się stało, zapobiegając nieszczęściu
bądź zwiększając swój dobrobyt. Przykładowo wschód i zachód słońca
wyzwalają u nas całkiem różne jakościowo reakcje emocjonalne. Jest
oczywiste, że czym innym będzie przetrwanie nadchodzącej nocy a czym innym
eksploracja środowiska w dzień.
Wspomnieliśmy
już o większości komponentów, na które składa się (lub składało) nasze
środowisko życiowe. Spośród zjawisk rozgrywających się na niebie, rola słońca
i światła jest najbardziej oczywista. Ra – egipski bóg słońca jest świadectwem
uwielbienia jakim darzyli ludzie źródło jedynej, przyswajalnej przez
organizmy żywe energii. Rośliny, obejmujące 97% ogólnej biomasy Ziemi są
dla zwierząt konwerterami energii słonecznej do postaci węglowodanów (i w
mniejszym stopniu tłuszczy i białek). Dzięki roślinom i zwierzętom roślinożernym,
człowiek nie musi wylegiwać się na słońcu w oczekiwaniu na syntezę związków
organicznych.
Do
omówienia pozostaje między innymi niebo nocą: gwiazdy oraz księżyc. John
Barrow słusznie chyba stwierdza, że rozgwieżdżone niebo nigdy nie było trwałą
inspiracją artystów. Nie umniejsza to oczywiście roli gwiazd w kształtowaniu
Ziemi – po prostu znajomość układu gwiazd na niebie była nieprzydatna
człowiekowi pierwotnemu. Dopiero po pojawieniu się pisma i języka zaczęto
stosować gwiazdy do nawigacji w czasie i przestrzeni oraz astrologii. Język
umożliwił zakodowanie i wykorzystanie wiedzy o nieboskłonie do celów
praktycznych. Geny nie były w stanie przenieść tak zaawansowanego poznawczo
programu działania, bądź człowiek nie był na odpowiednio wysokim poziomie,
by wiedza ta mogła być dla niego przydatna. Tak czy inaczej, piękno gwiaździstego
nieba jest kategorią wyuczoną, odziedziczoną w spadku po pokoleniach astrologów,
astronomów i nawigatorów. Na marginesie – wynika z tego wniosek, że
najbardziej uniwersalne i najtrwalsze preferencje piękna sięgają swoimi
korzeniami w egzystencji człowieka niepiśmiennego.
Z
całą pewnością nocne niebo zdominowane jest przez najbliższe nam ciało
niebieskie, czyli Księżyc. Żadna inna planeta Układu Słonecznego nie
posiada tak dużego satelity, w stosunku do swojej własnej objętości. Wpływ
Księżyca na świat organiczny i nieorganiczny jest ogromny. Okresowe wahania
poziomu oceanów zwane pływami wynikają z przyciągania grawitacyjnego występującego po stronie Ziemi zwróconej ku Księżycowi. Cykl miesięczny
u kobiety prawie dokładnie odpowiada miesiącowi Księżycowemu, co tłumaczy
się synchronizacją cyklu owulacji u dalekich praprzodków człowieka żyjących
w oceanie. Prawdopodobnie już 9000 lat przed naszą erą obserwowano fazy Księżyca.
Umiejętność przewidzenia nocy, gdy Księżyc był w nowiu, miała istotne
znaczenie dla istot, które nie dysponowały sztucznym oświetleniem innym niż
ognisko, czy pochodnia. Nic więc dziwnego w tym, że Księżyc w pełni był i
jest inspiracją pisarzy i malarzy. Najbardziej spektakularnym zjawiskiem związanym
z niebem jest oczywiście zaćmienie Słońca przez tarczę Księżyca, która
jest możliwa dzięki temu, że pozorna wielkość Księżyca na niebie
odpowiada pozornej wielkości Słońca. Jeśli Słońce jest źródłem życia
to Księżyc jest jego strażnikiem – gdyby nie on wówczas nachylenie osi
obrotu Ziemi zmieniałoby się od 0 do 85 stopni, a trzeba wiedzieć, że
powstanie epoki lodowcowej wyjaśnia zmiana nachylenia osi tylko o 1 stopień.
Ostatnim bohaterem na naszej niebiańskiej scenie jest gwiazda polarna, która
nie tylko jest jedną z najjaśniejszych gwiazd na niebie, ale również
wskazuje (z minimalnym błędem) północny biegun nieba. Na zdjęciu z wydłużonym
czasem ekspozycji gwiazda polarna jest jedynym nieruchomym punktem, wokół którego
obracają się inne gwiazdy.
Człowiek,
podobnie jak każde inne zwierzę, identyfikuje świat i uczy się go dzięki
umiejętności odbioru i rozróżniania wrażeń. Dysponujemy wieloma różnymi
„przyrządami” pomiarowymi. Wzrok, słuch, smak, czucie i węch w każdej
sekundzie przesyłają do mózgu ogromne ilości informacji. Dodatkowo każdy
zmysł odbiera zróżnicowane informacje o świecie: słuch rozpoznaje rytm,
brzmienie i wysokość dźwięków; wzrok służy do rozpoznawania kształtu,
jasności oraz barwy. Wszystko po to, abyśmy byli w stanie rozróżniać
obiekty i odnajdywać między nimi podobieństwa. Czym różni się owoc dojrzały
od niedojrzałego, jeśli nie kolorem? Piękno powinno być więc skumulowane we
wrażeniach podstawowych.
Zacznijmy
od kolorów. Noc jest niebezpieczna nie tylko ze względu na mniejsza widoczność,
ale również na brak swoistych drogowskazów, jakimi są dla człowieka kolory.
Wydaje się, że natura zaakceptowała dzienny tryb życia człowieka wyposażając
go w receptory umożliwiające w nocy rozpoznawanie jasności i w ograniczonym
zakresie barw niebieskich i zielonych. O zmroku kolory czerwone stają się
czarne. Przy oświetleniu nocnym możemy jedynie rozpoznawać kształty, w związku
z czym noc dla człowieka pierwotnego ograniczała możliwość eksploracji. W
dzień zakres fal świetlnych, na które czułe jest oko ludzkie pokrywa się z
widmem światła najlepiej przepuszczanego przez atmosferę ziemską.
Badacze
przeprowadzili szczegółowe studia nad uniwersalnością nazywania poszczególnych
kolorów. Okazało się, że panuje powszechna zgoda, co do wyboru częstotliwości
widma określanego jedną etykietą-kolorem. Różnice kulturowe dotyczyły
jedynie liczby postrzeganych kolorów. W każdym z języków istnieje określenie
koloru białego i czarnego, w bardziej rozwiniętych słownikach pojawia się
czerwony, następnie zielony i żółty, później niebieski, brązowy i na
koniec purpurowy, różowy, pomarańczowy i szary. W efekcie uszkodzenia mózgu
upośledzenie postrzegania barwy czerwonej pojawia się najpóźniej a po
rehabilitacji najwcześniej. W celu zinterpretowania ewolucyjnego znaczenia barw
należy odnaleźć obiekty, których barwy najlepiej pokrywają się z zakresami
widma odpowiadającymi poszczególnym kolorom. Najbardziej podstawowe dla nas,
czyste i intensywne kolory posiadają: niebo, krew, liście, śnieg, skały,
woda, owoce... Owady i zwierzęta
przetwarzają informacje o barwach na swój sposób, zależny od ich potrzeb i
trybu życia, na przykład małpy najbardziej lubią barwę niebieską, następnie
zieloną a najmniej czerwoną i pomarańczową. Na szczęście ludzi, już w
przedszkolu uczą, że nie wszystko złoto co się świeci. W świecie zwierząt
imitacje kolorów są powszechną metodą wabienia ofiar przez drapieżniki, ale
też dzięki nim owady i rośliny nawiązują owocną współpracę. W świecie
ludzi niestety, jak słusznie zauważa Barrow występuje tendencja do tłumienia
pierwotnej, informacyjnej wartości koloru. Identyczne przedmioty produkowane są
w różnych kolorach, w efekcie czego potrafimy rozróżniać ale nie rozpoznawać.
Zachęcam do przeprowadzenia krótkiego eksperymentu: narysuj na papierze trójkąt,
kwadrat i koło a następnie przerwij czytanie i wypełnij każdą z figur
jednym kolorem. Teraz określ kolorami nastroje radości, spokoju i smutku. Następnie
narysuj odcinek i podziel go na dwie nierówne części. Na końcu artykułu
dowiesz się co dalej.
Można
być obojętnym wobec sztuk plastycznych ale mało kto jest niewrażliwy na piękno
muzyki. Każdy może odnaleźć w niej coś, co go zainteresuje – wybierając
spośród wielu, różnych gatunków muzycznych łączących kultury i
subkultury. Zagadką pozostaje przyczyna popularności muzyki i jej rozwoju od
najprostszych form transowych do klasycznych aranżacji na orkiestrę. Istnieje
kilka konkurujących teorii praktyczności muzyki. Osobiście uważam, że
muzyka stanowiła pierwotną formę komunikacji pomiędzy ludźmi, w czasach gdy
nie istniał jeszcze język mówiony. Afrykańskie plemiona stosowały i być może
do dziś stosują drewniane tam-tamy do komunikacji na większe odległości.
Oprócz roli komunikacyjnej muzyka była również stosowana do wywoływania
określonych stanów świadomości. W połączeniu z tańcem stanowiła centrum
ekstatycznych obrzędów mających na celu zjednanie sobie bóstw lub poznanie
przyszłości. Wreszcie muzyka, podobnie jak i dzisiaj jednoczyła ludzi,
intensyfikowała kontakty, w tym również seksualne. Pewne jest natomiast, że
muzyka raczej nie imituje dźwięków przyrody nieożywionej, w której
faktycznie trudno jest doszukać się jakiejkolwiek melodii. Wyjątkiem są
towarzyszące człowiekowi rytmiczne zjawiska takie jak bicie serca czy oddech.
Czas
na rozwiązanie zagadki. Przypuszczalnie przypisałeś (-aś) trójkątowi kolor
żółty, kwadratowi czerwony, kołu niebieski, radości czerwony, spokojowi żółty
a smutkowi niebieski oraz podzieliłeś (-aś) odcinek w proporcji około 1,6. Są
to wyznaczone eksperymentalnie, powszechne preferencje. Powszechne, nie znaczy
jedynie słuszne. Standardy piękna zmieniają się dopasowując do kontekstu świata
w którym żyjemy. Ze względu na specyfikę ewolucji oraz opóźnienie w
percepcji rzeczywistości, tak naprawdę żyjemy w przeszłości. Tym bardziej
trudno jest określić czym będzie piękno w przyszłości.
Literatura:
Barrow,
J., (1998) Wszechświat a sztuka, Amber.
Ghyka,
M.,(2001) Złota Liczba, Universitas.
[wróć]
Piotr
Lasoń, 4 sierpień 2001

Text
& Design
Copyrights by Piotr
Lasoń
[Home
Page]
|